Był początek grudnia, a rodzina Black, z niepokojem oczekiwali wieści na temat Harry'ego, dlatego nie byli zaskoczeni, kiedy w poniedziałek rano otrzymali krótki list.
-To od Lily i Jamesa- Skomentował Remus.- Nie dostałem nic od nich, od kiedy opuściliśmy Anglię.
Syriusz spojrzał ze zdziwieniem na twarzy.- Czego oni chcą?-Warknął.
Remus szybko przeczytał list i wydał krótki okrzyk ni to zaskoczenia, ni to oburzenia.
-I co?-Syriusz wyraźnie się niecierpliwił.
-Chcą wysłać Harry'ego do nas. Myślał, że staje się zbyt dużym obciążeniem, osobą ubiegającą się o uwagę. Najwyraźniej Evan spędza więcej czasu z Harry'm a mniej na treningach.
-Czy nie zauważyli, że Harry trenuje razem z bratem?- Syriusz zapytał z oburzeniem. Albus wysyłał im krótkie informację za pomocą Fawekesa, ze szczególnym planem, na temat szkolenia Harry'ego i Evana, a następnie plany ich ucieczki.
-Co się stało?- zapytał Draco, kiedy wszedł do kuchni, zorientował się po minach wujków że coś się stało.
Remus podał mu list, i ruszył w kierunku kuchni by ugotować jedyną rzecz jaką umiał, czyli jajka.
Draco szybko przeczytał list. -Cóż, na pewno mi się nie podoba jak opisują mojego przyjaciela, to nie działa na ich korzyść. To znaczy, w tym roku Harry za dziesięć miesięcy kończy siedemnaście lat, więc jeśli w tym czasie zdecydują by wrócił, możemy zostać skazani za porwanie, prawda?
Syriusz szybko spojrzał na niego.- Szczerze mówiąc, nie pomyślałem o tym. Przypuszczam, że Albus, coś z tym zrobi jak i tak chciał wysłać tu Harry'ego.
Remus odwrócił się od pieca i spojrzał na nich. -On ma dowody na zaniedbanie i nadużywanie, zebrał je gdy chciał uzyskać nad Harry'm opiekę, dlatego chcą by Harry został z nami.
-Remus ma rację.- Syriusz pokiwał głową.
Blondyn przewrócił oczami.- No, to myślę, że to naprawdę nie ma znaczenia, jak dla Harry'ego będzie u nas łatwiej.
-Huh-zapytał Syriusz.
Wilkołak przewrócił oczami.- Jak byś się czuł, gdyby twoi rodzice powiedzieli ci że nie jesteś wart opieki, więc najlepiej gdzieś cię wysłać. Choć...-Remus zwrócił zamyśloną twarz w stronę Syriusza.- Przypuszczam że Wallburga Black nie była święta.
Syriusz skinął zrozumiale.- Lily stała się zła na swój własny sposób.- Powiedział cicho.- Hej, czy w liście jest coś o planach wojny i ostatecznej bitwy?
-Jeśli wszystko pójdzie dobrze to za dwa tygodnie będzie koniec.- Odpowiedział Draco trzymając list.
Remus zamknął oczy i westchnął, po chwili spojrzał na zegar kuchenny.- Syriusz. musisz już iść z Draco.- Powiedział wskazując zegar.
-No, chodź dzieciaku, jest za dużo śniegu by pojechać motorem.
Draco jęknął i poszedł za kuzynem, wciąż myśląc, że jego najlepszy przyjaciel ma być zaangażowany w wojnę.
****************
Harry leżał na łóżku w skrzydle szpitalnym, kompletnie wyczerpany, magicznie, fizycznie i psychicznie. Obudził się trzy godziny temu i nie widział nikogo oprócz babci Poppy. Jeszcze dowiedział się że ma złamaną nogę i nie uleczą mu jej magicznie. Powiedziała mu, że Evan jest zajęty pakowaniem go a dziadek Albus miał spotkanie. Odwiedziło go kilku przyjaciół, ale wyjść by spotkać się z rodziną, więc ich odwiedziny długo nie trwały, więc pożegnali się krótkim uściskiem i słowami "dobra robota". Lily i James nie przyszli do niego, nawet jak był jeszcze nieprzytomny to ich nie był, by szczerym to Harry czekał na nich, starając się nie spać.
Harry był głęboko zamyślony, więc nie zauważył że drzwi zostały otwarte i dwie osoby weszły do pomieszczenia. Nie zauważył ich, dopóki ktoś nie dotknął jego ramienia, powodując że podskoczył gwałtownie.
-Harry- Szepnął James patrząc na syna.
Harry skinął na niego i odwrócił się, przyszli tutaj prawdopodobnie tylko dlatego, że Evan ich o to prosił.
-Przestań Harry.- Zażądała Lily.- To się robi śmieszne.
Harry odwrócił się w ich stronę i nawiązał kontakt wzrokowy z matką.
-Przestań- Zażądała zimnym głosem.- Gdy ja i ojciec mówimy do ciebie to odpowiadaj.
Harry nie powiedział ani słowa, zamiast tego podniósł się chwiejnie na nogi próbując utrzymać swoją wagę na prawej nodze bo lewą miał w gipsie. Harry zamrugał i jak najlepiej mógł pokuśtykał do okna z widokiem na błonia.
Lily zmrużyła oczy patrząc na młodszego syna, właśnie dlatego przekonała Jamesa, do wysłania Harry'ego do Ameryki, był po prostu trudny do zrozumienia, gdy ona miała bohatera do wypromowania, nigdy nie zauważyła by Evan miał taki charakter w takim wieku. -Harry, wracaj.- Kiedy Harry nie zareagował, kobieta podeszła do niego i siłą odwróciła go, nie zwracając uwai na nagły okrzyk bólu, gdy stanął na chorej nodze by utzymać równowagę.
-Lily, już wystarczy.- Powiedział James widząc łzy zbierające w oczach jego dziecka.- On ma złamaną nogę na miłość Merlina.
-I będzie się leczyć po mugolsku.- powiedziała Lily.- Mogłeś zginąć na tym polu, Merlinie przez ciebie mógł zginąć twój brat!-krzyczała na Harry'ego.- Dlaczego załamujesz nas, dlaczego nie rozmawiasz z nami, dlaczego opowiadasz kłamstwa o mojej siostrze i jej mężu?- Krzyki Lily przyciągnęły Poppy z gabinetu.
Lily w końcu całkowicie straciła nad sobą panowanie, kiedy Harry po prostu odwrócił się od niej w milczeniu, szarpnęła go w swoją stronę i mocno uderzyła go w twarz, który od siły ciosu upadł na podłogę i przesunął się pod ścianę.
Harry zwinął się w kłębek, tylko tak mógł się bronić. To jest tak, jak by był z powrotem na Privet Drive , gdzie nikt na takim uderzeniu się nie zatrzymywał, więc spróbował się zwinąć by być jak najmniejszy.
-Lily.- krzyknął James łapiąc ją za rękę, zanim zdążyła ponownie uderzyć syna. -Jak mogłaś?- zapytał ją.
-On się musi nauczyć James.-Próbowała wyjaśnić Lily.- Nie może się tak ciągle zachowywać, przez niego ktoś mógł zostać ranny.
James odwrócił wzrok.- Zgodziłem się, że trzeba z nim porozmawiać, ale nigdy by uderzyć mojego dziecka. Jesteś mu winna przeprosiny.
-Działam w jak najlepszym interesie dla niego James.- Nalegała Lily.- Oczywiście trochę dyscypliny nikomu nie zaszkodziła.
James tylko pokręcił głową i odwrócił się od swojej żony. Podszedł do miejsca, gdzie jego syn był zwinięty na kamiennej podłodze, nie poruszał się, nie mówił nic. Przykucnął i złapał swoje młodsze dziecko za ramię, ale cofnął rękę, kiedy Harry wzdrygnął się gwałtownie. -Harry, tu tylko tata, mam zamiar pomóc ci wstać.- Harry nic nie powiedział i nie poruszył się, więc wziął to za tak. Znów wziął go za ramiona, gdy Harry znowu drgnął, chodź tym razem był to mały ruch, pomógł synowi usiąść a potem podniósł go i zaniósł do łóżka.
Merlinie, jaki jego syn był mały, mniejszy nawet od jego żony. Miał może jakieś 155 cm i miał długie czarne włosy. To mogło uczynić by wyglądał dziewczęco, ale tak się nie stało. Jego żywe, zielone oczy wyróżniały się na bladej skórze, tak jak jego czerwone usta. Harry był piękny, nie w męski sposób, i nie do końca kobiecy, po prostu wyglądał jak Harry. Jego małe ciało było mocne, prawdopodobnie od quidditcha i treningów z bratem, nie podobał mu się fakt, że jego syn skulił się w sobie, tak jak by się czegoś bał i nie mógł się obronić.
-Harry, przyszliśmy z tobą porozmawiać.
-Usiądź Harry.- powiedziała wyraźnie zirytowana Lily, nie myślała że to tyle będzie trwać.
-Harry, chodzi o to że... wiesz że Evan pokonał Voldemorta, on teraz będzie potrzebował naszego wsparcia. Staraliśmy się trzymać prasę z daleka od niego jak najdłużej, a on wie jak się teraz zachowujesz.- James próbował wytłumaczyć to delikatnie, widząc jak jego oczy coraz bardziej wydają się martwe.
-Nie mamy czasu by bawić się z tobą w te twoje gierki.- Lily powiedziała wprost, wyraźnie wierząc w bzdury, które mówiła.
-To nie to.- powiedział szybko James, wysyłając Lily ostrzegawcze spojrzenie.- Nie chcemy byś czuł się zaniedbany i Albus powiedział nam, że każdy będzie zajęty, nawet znajomi. Dlatego chcemy cię wysłać do Syriusza i Remusa. Remi ma certyfikat do nauczania, więc nie będziesz miał problemów z edukacją magiczną.
-Chodź ze swoimi wcześniejszymi działaniami strasznie mnie kusi aby odebrać ci różdżkę, wyraźnie jesteś nie wystarczająco dojrzały, aby ją zachować.- Powiedziała złośliwie Lily zanim James jej nie uciszył.
Harry skulił się i ukrył twarz. Wiedział, że planowali to, Evan powiedział mu, że zabierze go stąd w taki czy inny sposób, by zamieszkać z Sirim i Remim, ale to dalej było jak kopnięcie w brzuch, wiedząc że rodzice go nie chcą. Szczerze nie był zaskoczony, jednak nie mógł zrozumieć czemu nie wysłali go tam wcześniej zamiast do siostry mamy. To najbardziej bolało.
-To nie jest kara synku- James spróbował ponownie. Zaczął się zastanawiać, co on i Lily ominęli podczas walki z Voldemortem albo wcześniej że Harry tak się zachowywał.
-Nie James, to jest kara i on musi o tym wiedzieć. Jego zachowanie było obrzydliwe, i Harry, to dla twojego dobra.- Lily pokiwała głową do siebie i odeszła, ale przed otwarcie drzwi znowu odwróciła się do męża i syna.- Nie uzdrawiaj go. On musi zrozumieć, że jego działania mają swoje konsekwencje, dlatego będzie się leczył w mugolski sposób. Powiedziawszy to opuściła skrzydło szpitalne.
-Mama nie powinna cię uderzyć.- James próbował przytulić Harry'ego, ale bezskutecznie. Harry zesztywniał na nagły ruch.- Ale ona w pewnym sensie ma rację. Twoje czyny mają swoje konsekwencje. Leczenie po mugolsku jest jednym z nich. Kochamy cię synku. Powiedział James wstając i opuszczając skrzydło szpitalne.
Poppy powoli podeszła do swojego przyszywanego wnuka i upewniając się że ją widzi przytuliła go. Harry nie przytulił jej ale też się nie wyrywał. Kiedy Poppy w końcu go puściła, ujrzała ciche łzy spływające po jego policzkach. Delikatnie przetarła je kciukami ale pojawiły się kolejne. Nienawidziła tego, nienawidzi tego co zrobili Harry'emu, nienawidzi tego że milczy.
wtorek, 9 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
Rozdział 5
-Co to jest mugol?- Jasper zadał pytanie, które krążyło każdemu w głowie.
-Myślę, że dowiemy się wkrótce...-Zaćwierkała Alice.
Edward zmarszczył brwi.- Myślę, że musimy porozmawiać z Carlisle... jeśli się nie dowiemy czegoś, to przynajmniej będzie wiedział o wszystkim.
*************
Tego wieczoru rodzina Cullen zgromadziła się w jadalni na spotkaniu rodzinnym, jak to nazywał Edward.
Więc to już wszystko, co usłyszeliśmy i chcielibyśmy wiedzieć, czy wiesz, co oznacza słowo mugol. -Edward skończył.
-Jakiegoś biednego chłopczyka zgwałcił wujek?- Popłakała się Esme. -To straszne.- Jeśli wampir mógł ronić łzy, to nie ma wątpliwości że spływały by po jej twarzy.
Rosalie wstała wdziękiem z krzesła i pociągnęła Esme w ramiona. Wiedziała, jak to przeżywa teraz ten chłopiec.
Carlisle poklepał swojego syna w rękę.- Czy jesteś pewien, że usłyszałeś słowo mugol?
Edward, Jasper, Emmet i Alice pokiwali głową.-Co to znaczy Carlisle?-Zapytał Jasper.
-To jest słowo, które opisuje niemagicznych ludzi.
Edward zamrugał.- Niemagicznych? Więc Malfoy to mag?
-Magia!-Krzyknął Emmet.- Super!
Carlisle spojrzał na Edwarda.- Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że dowody wskazują na to że pan Malfoy jest czarodziejem.
Jasper natychmiast wstał.- Musimy odejść.
-Jasper-Alice złapała chłopaka za ręce.- Siadaj, Draco nie zamierza ujawniać naszego sekretu. Nie uważasz że mógł to zrobić już dawno temu?
-Alice ma rację.- Carlisle skinął głową.- Czarodziejski świat jest dobrze strzeżoną tajemnicą. Jest ich bardzo dużo, w tym wampiry i wilkołaki. Pan Malfoy prawdopodobnie wie, na jakie nawyki żywnościowe wskazują nasze oczy.
-Więc... sądzisz, że nie ma żadnego powodu do paniki? - Spytał Edward.
Carlisle uśmiechnął się. -Tak, tak sądzę.
Rosalie, która wcześniej pocieszała Esme spojrzała na nich.- Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś nam o świecie czarodziejów?
-Czarodziejski świat jest w środku wojny od wielu lat. Siedemnaście lat temu zniknął Czarny Pan który rozpoczął wojnę, ale słyszałem że ostatnio wrócił. Nie chciałem nas w to mieszać.- Wyjaśnił Carlisle.
-Czy możemy zaprzyjaźnić się z Draco? Proszę.-Błagała Alice.
Rose wywróciła oczami a Jasper zesztywniał, tylko Emmet wydawał się entuzjastycznie rozpatrzyć prośbę.
-Ja...- Alice nie dokończyła.
Wszyscy spojrzeli na odległą twarz dziewczyny.-Oh- wykrzyknęła Alice.-Myślę, że i tak się zaprzyjaźnimy z czarodziejami.
-Kto to był?- Spytał Edward, dalej mając przed oczami wizerunek młodzieńca z szmaragdowymi oczami z jej wizji.
-Ktoś złamany.
************
Draco pobiegł do swojego motocykla, który otrzymał od Syriusza i popędził do domu. Wiadomość, że jego najlepszy przyjaciel został zgwałcony przez swojego obrzydliwego wuja, myślał że go zabije. Draco czuł, że powinien wiedzieć, jak jego najlepszy przyjaciel był krzywdzony. Wpadł do domu nadal myśląc o Harry'm.
-Musimy wrócić- Krzyknął Draco biegnąc do salonu.
-Musisz, to ty się uspokoić.- Powiedział Remus widząc zrozpaczonego blondyna. -Twoi rodzice nie pozwolą ci wrócić, ja tak samo, musimy tylko czekać.
Syriusz siedział ze spuszczoną głową.- Jak można tego nie zauważyć?
Draco opadł obok kuzyna i wtulił się w jego silne ramiona.- Czemu się nie zorientowałem? Jestem jego najlepszym przyjacielem, dlaczego nie zauważyłem? Kiedyś przytulał nas wszystkich, pamiętasz? Przestał to robić po tym, jak wrócił od nich, po pierwszym roku. Ja...Po prostu myślałem że jest zły.
Syriusz mocniej przytulił swojego młodszego kuzyna.- Myślałem tak samo.
Remus westchnął i uklęknął przed zmartwionymi Blackami.- Wiem, że jesteście zdenerwowani i źli na siebie, uwierzcie mi, też jestem na siebie wściekły, ale teraz nic nie możemy zrobić, jedynie wspierać go i pokazać mu, że go kochamy, Harry jest silny, ale trzeba mu pomóc.
Syriusz pochylił się i chwycił w uścisk Remusa, teraz cała trójka siedziała przytulając się. Po kilku minutach, Draco zadał pytanie, które krążyło po głowach innych.- A rodzice Harry'ego? co mówili?
Remus wydał niski pomruk i jego oczy z niebieskich stały się bursztynowe. -Evan napisał, że oskarżają Harry'ego za kłamanie, by zwrócić ich uwagę! Jakby mój szczeniak mógł by kiedykolwiek kłamać. W ogóle nie zareagowali- Wilkołak zawarczał.- Nawet jak Evan powiedział że jak wszedł do pokoju to Vernon go gwałcił.
Draco zacisnął zęby i lampka na stoliku eksplodowała. -Ci ludzie nie mają o niczym pojęcia!- Krzyknął blondyn wstając.- Poppy musiała go zbadać, uzdrowić go. Na pewno jej by uwierzyli, jak nie własnemu synowi.
Syriusz zamknął oczy.- Lily i James nie zauważyli, że Harry nie mówi, czy naprawdę myślisz, że ich to teraz zainteresuje? Ja...Ja nie wiem co się z nimi stało, James był dla mnie jak brat...
Remus ścisnął Syriusza za rękę. -Lily i Severus byli kiedyś nierozłączni, a teraz...
-Brakuje mi go. Draco wyszeptał siadając na kanapie, nie zwracał uwagi na łzy jakie mu spływały.- Tęsknię za moim najlepszy przyjacielem, który przytula mnie spontanicznie bez powodu, który mi mówi jaki jest wujek Sev... Tęsknię za Harry'm.
-Evan ma plan.- Zaczął Syriusz.- On potrzebuje pomocy Harry'ego, aby pokonać Voldemorta, ale później, chce wysłać Harry'ego tutaj.
-Dlaczego on potrzebuje Harry'ego?- Blondyn zmarszczył brwi, bo nie podobała mu się myśl o najlepszym przyjacielu blisko Czarnego Pana.
-Harry jest łącznikiem- powiedział cicho Remus.- Albus uważa, że to, co się stało, gdy chłopcy byli mali i w nocy z Pettigrew, Harry przeniósł swoją magię na Evana/
Szczęka Draco opadła. -Ale łącznika nie było od...
-Od założycieli szkoły, Helga Hufflepuff była ostatnim łącznikiem.- Odpowiedział wilkołak.
-Czy Harry jest związany z Hufflepuffu?
-Nie, rodzina Potter wywodzi się od Godryka.-Poinformował Syriusz.
-Czy, czy Evan powiedział, kiedy myśli, że będzie w stanie wysłać tu Harry'ego?- Zapytał Draco z nadzieją.
-On i Albus planują wyciągnąć do walki Voldemorta i jego sługusów w okresie Bożego Narodzenia. Jak nic nie pójdzie źle, to Harry będzie u nas już po świętach.
-To byłoby wspaniale- ulga w głosie Draco był słyszalna.- Czy myślicie, że będzie to w porządku, jak napiszę mu wiadomość?
Syriusz zwrócił niebieskie oczy na młodego Malfoya.- Evan ogromnie zaryzykował wysyłając nam ten list Draco, przykro mi, ale to nie jest wystarczająco bezpieczne.
Draco spuścił głowę, wiedział, że nie jest bezpiecznie, ale chciał by Harry wiedział że nadal się o niego troszczy, żeby wiedział że nadal ma przyjaciela mimo wszystko.
-Twój ojciec poszedł sprawdzić co u niego, jak dowiedział się, co się stało, ale był nieprzytomny, a Poppy powiedziała że leczenie przebiega sprawnie.
Draco skinął głową.- Myślę że muszę gdzieś pojechać.
Syriusz machnął ręką w kierunku drzwi. -Tylko uważaj na siebie, nie chcę już płacić za ciebie mandatów.
-Dzięki Siri, Remi.
-Myślę, że dowiemy się wkrótce...-Zaćwierkała Alice.
Edward zmarszczył brwi.- Myślę, że musimy porozmawiać z Carlisle... jeśli się nie dowiemy czegoś, to przynajmniej będzie wiedział o wszystkim.
*************
Tego wieczoru rodzina Cullen zgromadziła się w jadalni na spotkaniu rodzinnym, jak to nazywał Edward.
Więc to już wszystko, co usłyszeliśmy i chcielibyśmy wiedzieć, czy wiesz, co oznacza słowo mugol. -Edward skończył.
-Jakiegoś biednego chłopczyka zgwałcił wujek?- Popłakała się Esme. -To straszne.- Jeśli wampir mógł ronić łzy, to nie ma wątpliwości że spływały by po jej twarzy.
Rosalie wstała wdziękiem z krzesła i pociągnęła Esme w ramiona. Wiedziała, jak to przeżywa teraz ten chłopiec.
Carlisle poklepał swojego syna w rękę.- Czy jesteś pewien, że usłyszałeś słowo mugol?
Edward, Jasper, Emmet i Alice pokiwali głową.-Co to znaczy Carlisle?-Zapytał Jasper.
-To jest słowo, które opisuje niemagicznych ludzi.
Edward zamrugał.- Niemagicznych? Więc Malfoy to mag?
-Magia!-Krzyknął Emmet.- Super!
Carlisle spojrzał na Edwarda.- Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że dowody wskazują na to że pan Malfoy jest czarodziejem.
Jasper natychmiast wstał.- Musimy odejść.
-Jasper-Alice złapała chłopaka za ręce.- Siadaj, Draco nie zamierza ujawniać naszego sekretu. Nie uważasz że mógł to zrobić już dawno temu?
-Alice ma rację.- Carlisle skinął głową.- Czarodziejski świat jest dobrze strzeżoną tajemnicą. Jest ich bardzo dużo, w tym wampiry i wilkołaki. Pan Malfoy prawdopodobnie wie, na jakie nawyki żywnościowe wskazują nasze oczy.
-Więc... sądzisz, że nie ma żadnego powodu do paniki? - Spytał Edward.
Carlisle uśmiechnął się. -Tak, tak sądzę.
Rosalie, która wcześniej pocieszała Esme spojrzała na nich.- Dlaczego wcześniej nie powiedziałeś nam o świecie czarodziejów?
-Czarodziejski świat jest w środku wojny od wielu lat. Siedemnaście lat temu zniknął Czarny Pan który rozpoczął wojnę, ale słyszałem że ostatnio wrócił. Nie chciałem nas w to mieszać.- Wyjaśnił Carlisle.
-Czy możemy zaprzyjaźnić się z Draco? Proszę.-Błagała Alice.
Rose wywróciła oczami a Jasper zesztywniał, tylko Emmet wydawał się entuzjastycznie rozpatrzyć prośbę.
-Ja...- Alice nie dokończyła.
Wszyscy spojrzeli na odległą twarz dziewczyny.-Oh- wykrzyknęła Alice.-Myślę, że i tak się zaprzyjaźnimy z czarodziejami.
-Kto to był?- Spytał Edward, dalej mając przed oczami wizerunek młodzieńca z szmaragdowymi oczami z jej wizji.
-Ktoś złamany.
************
Draco pobiegł do swojego motocykla, który otrzymał od Syriusza i popędził do domu. Wiadomość, że jego najlepszy przyjaciel został zgwałcony przez swojego obrzydliwego wuja, myślał że go zabije. Draco czuł, że powinien wiedzieć, jak jego najlepszy przyjaciel był krzywdzony. Wpadł do domu nadal myśląc o Harry'm.
-Musimy wrócić- Krzyknął Draco biegnąc do salonu.
-Musisz, to ty się uspokoić.- Powiedział Remus widząc zrozpaczonego blondyna. -Twoi rodzice nie pozwolą ci wrócić, ja tak samo, musimy tylko czekać.
Syriusz siedział ze spuszczoną głową.- Jak można tego nie zauważyć?
Draco opadł obok kuzyna i wtulił się w jego silne ramiona.- Czemu się nie zorientowałem? Jestem jego najlepszym przyjacielem, dlaczego nie zauważyłem? Kiedyś przytulał nas wszystkich, pamiętasz? Przestał to robić po tym, jak wrócił od nich, po pierwszym roku. Ja...Po prostu myślałem że jest zły.
Syriusz mocniej przytulił swojego młodszego kuzyna.- Myślałem tak samo.
Remus westchnął i uklęknął przed zmartwionymi Blackami.- Wiem, że jesteście zdenerwowani i źli na siebie, uwierzcie mi, też jestem na siebie wściekły, ale teraz nic nie możemy zrobić, jedynie wspierać go i pokazać mu, że go kochamy, Harry jest silny, ale trzeba mu pomóc.
Syriusz pochylił się i chwycił w uścisk Remusa, teraz cała trójka siedziała przytulając się. Po kilku minutach, Draco zadał pytanie, które krążyło po głowach innych.- A rodzice Harry'ego? co mówili?
Remus wydał niski pomruk i jego oczy z niebieskich stały się bursztynowe. -Evan napisał, że oskarżają Harry'ego za kłamanie, by zwrócić ich uwagę! Jakby mój szczeniak mógł by kiedykolwiek kłamać. W ogóle nie zareagowali- Wilkołak zawarczał.- Nawet jak Evan powiedział że jak wszedł do pokoju to Vernon go gwałcił.
Draco zacisnął zęby i lampka na stoliku eksplodowała. -Ci ludzie nie mają o niczym pojęcia!- Krzyknął blondyn wstając.- Poppy musiała go zbadać, uzdrowić go. Na pewno jej by uwierzyli, jak nie własnemu synowi.
Syriusz zamknął oczy.- Lily i James nie zauważyli, że Harry nie mówi, czy naprawdę myślisz, że ich to teraz zainteresuje? Ja...Ja nie wiem co się z nimi stało, James był dla mnie jak brat...
Remus ścisnął Syriusza za rękę. -Lily i Severus byli kiedyś nierozłączni, a teraz...
-Brakuje mi go. Draco wyszeptał siadając na kanapie, nie zwracał uwagi na łzy jakie mu spływały.- Tęsknię za moim najlepszy przyjacielem, który przytula mnie spontanicznie bez powodu, który mi mówi jaki jest wujek Sev... Tęsknię za Harry'm.
-Evan ma plan.- Zaczął Syriusz.- On potrzebuje pomocy Harry'ego, aby pokonać Voldemorta, ale później, chce wysłać Harry'ego tutaj.
-Dlaczego on potrzebuje Harry'ego?- Blondyn zmarszczył brwi, bo nie podobała mu się myśl o najlepszym przyjacielu blisko Czarnego Pana.
-Harry jest łącznikiem- powiedział cicho Remus.- Albus uważa, że to, co się stało, gdy chłopcy byli mali i w nocy z Pettigrew, Harry przeniósł swoją magię na Evana/
Szczęka Draco opadła. -Ale łącznika nie było od...
-Od założycieli szkoły, Helga Hufflepuff była ostatnim łącznikiem.- Odpowiedział wilkołak.
-Czy Harry jest związany z Hufflepuffu?
-Nie, rodzina Potter wywodzi się od Godryka.-Poinformował Syriusz.
-Czy, czy Evan powiedział, kiedy myśli, że będzie w stanie wysłać tu Harry'ego?- Zapytał Draco z nadzieją.
-On i Albus planują wyciągnąć do walki Voldemorta i jego sługusów w okresie Bożego Narodzenia. Jak nic nie pójdzie źle, to Harry będzie u nas już po świętach.
-To byłoby wspaniale- ulga w głosie Draco był słyszalna.- Czy myślicie, że będzie to w porządku, jak napiszę mu wiadomość?
Syriusz zwrócił niebieskie oczy na młodego Malfoya.- Evan ogromnie zaryzykował wysyłając nam ten list Draco, przykro mi, ale to nie jest wystarczająco bezpieczne.
Draco spuścił głowę, wiedział, że nie jest bezpiecznie, ale chciał by Harry wiedział że nadal się o niego troszczy, żeby wiedział że nadal ma przyjaciela mimo wszystko.
-Twój ojciec poszedł sprawdzić co u niego, jak dowiedział się, co się stało, ale był nieprzytomny, a Poppy powiedziała że leczenie przebiega sprawnie.
Draco skinął głową.- Myślę że muszę gdzieś pojechać.
Syriusz machnął ręką w kierunku drzwi. -Tylko uważaj na siebie, nie chcę już płacić za ciebie mandatów.
-Dzięki Siri, Remi.
niedziela, 7 lipca 2013
Rozdział 4
Harry wrócił na Privet Drive tego lata. Nie widział swoich rodziców od trzeciego zadania. Pamięta jak pod koniec lata przyszedł do niego dziadek Albus, i powiedział, że jego ojcowie chrzestni Syriusz i Remus wyjeżdżają do Ameryki. Przez wojnę z Voldemortem, niektóre archaiczne przepisy zostały ponownie uchwalone, jednym z nich jest tagowanie z wilkołakami. Ministerstwo niesłusznie nazwał ich ciemnymi stworzeniami, a następnie poinformował społeczeństwo , że wszystkie wilkołaki będą zamykane w więzieniu.
Syriusz przeniósł wszystkie swoje pieniądze do amerykańskiego banku Gringotta, i obaj opuścili kraj. Albus wręczył mu list od nich z wyjaśnieniami. Harry krzyknął niemo, nadal nie czyniąc żadnego dźwięku. Było jeszcze gorzej, gdy dowiedział się że jego najlepszy przyjaciel też wyjechał. Draco został odesłany dla własnego bezpieczeństwa. Lucjusz Malfoy był szpiegiem Zakonu Feniksa, który Albus natychmiast to zaproponował po zakończeniu turnieju. On i jego żona zdecydowali, że nie chcą by Draco był w pobliżu, dopóki Czarny Pan nie zniknie na dobre, więc Harry został sam.
Na swoim trzecim roku był cichy ja duch. Nawet Dolores Umbridge, mianowany przez ministerstwo nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią, która nazwała jego brata kłamcą, nie może uczynić by zareagował. Pod koniec roku, Harry, mimo protestu Albusa i Poppy, ponownie został odesłany na Privet Drive. Ale to lato, to lato było najgorsze w życiu Harry'ego, jego wuj ciągle go bił. Vernon najwyraźniej lubił jak mali chłopcy krzyczą z bólu, a Harry pasował idealnie.
Harry był bardzo mały a miał prawie czternaście lat. Miał długie czarne włosy do połowy pleców i duże, świecące szmaragdowe oczy. Harry miał pięknie ukształtowane czarne brwi i wysokie kości policzkowe i mały, zgrabny nosek. Był naprawdę pięknym chłopcem, i niestety dla niego Vernon myślał tak samo. Jego wuj molestował go, ale jak na razie nie dopuścił do penetracji. Ale i tak to było prawie jak gwałt.
Kiedy Albus przyszedł po niego pierwszego września, poszedł prosto do Hogwartu, ale w tym roku nie pozwolił się Poppy zbliżyć do niego. Albus i Poppy byli bardzo tym zaniepokojeni i wysłali wiadomość do Syriusza i Remusa. Nie mogli nic zrobić, ale w każdym razie, woleli o wszystkim wiedzieć.
Czwarty rok Harry'ego a Evana szósty przeszedł bez żadnych emocji. Voldemort w większości milczał, zapewne spędzał czas na ponownym gromadzeniu zwolenników. Harry wrócił na Privet Drive, był dalej nadużywany a Harry wciąż nic nie powiedział. Minęły już dwa lata odkąd nie wypowiedział do nikogo ani jednego słowa, nawet swojego brata. Chłopcom piąty i siódmy rok minął jak poprzedni, z wyjątkiem że Evan kończył w tym roku naukę. Harry był bardzo dumny z brata, objął i pocałował go i dał mu naszyjnik taki sam jaki on miał. Zdobył je z pomocą dziadka Albusa. Harry wręczył list informacyjny razem z naszyjnikiem i Evan zaczął szybko czytać.
-Tak możemy się kontaktować ze sobą?- zapytał Evan? Na skinienie Harry'ego objął młodszego braciszka i uściskał mocno. -Kiedy to wszystko się skończy braciszku, ty i ja, wyjedziemy do wujka Syriusza i wujka Remusa i będziemy rodziną. James i Lily nie zasługują na ciebie, i gdziekolwiek będziesz, będę tam i ja.
Harry krzyknął i mocniej przytulił brata, aż James musiał go odciągnąć od niego. Lily i James nawet nie pomachali Harry'emu zanim opuścili Hogwart.
Evan szkolił się wyjątkowo mocno w lato, wiedział, że musi zabić Voldemorta jak najszybciej. Harry go potrzebował. Pod koniec lata, Evan poszedł odwiedzić Harry'ego, ale to co zobaczył było gorsze niż Voldemort kiedykolwiek. Evan aportował się bezpośrednio do domu wuja i ciotki, usłyszał krzyk gdzieś nad głową i wbiegł po schodach, a to co zobaczył, już nigdy nie zapomni. Jego piętnastoletni brat leżał twarzą w dół przykuty do łózka, a ich przypominający świnie wujek gwałcił go. Harry krwawił mocno i krzyczał, pierwszy dźwięk, jaki Evan słyszał z ust brata przez trzy i pół roku.
Evan zrzucił grubasa z brata i zaklęciem rozwalił łańcuchy mocujące go. Kiedy Evan wziął brata w ramiona, wyniszczony nastolatek krzyczał i rzucał się. Evan musiał więc rzucić na niego Drętwotę by sobie nie zaszkodził. Od razu aportował się do Hogsmeade i zdjął zaklęcia z Hogwartu. Kiedy wreszcie dotarł do skrzydła szpitalnego zawołał babcię Poppy która przyszła w kilka sekund.
Poppy zbladła, ale szybko stała się profesjonalna. -On został zgwałcony.- To nie było pytanie.
-Jak długo to trwa?- Evan spytał się od razu.
-Kiedy Albus przyniósł zeszłego i jeszcze poprzedniego lata, Harry nie pozwolił mi się zbadać, ale nie wyobrażałam sobie czegoś takiego.
Evan zamknął oczy. Podszedł do Fiuu i zawołał Albusa do skrzydła szpitalnego. Kiedy dziadek dotarł do nich, był z Severusem, który od razu pomógł ustabilizować stan Harry'ego.
-Poszliśmy do ministerstwa przed czwartym rokiem-Albus powiedział cicho.- Oni nie zrobią niczego, chyba że Harry powie coś, ale nie chciał o tym rozmawiać. Powinniśmy próbować...
Poppy i Severus skończyli.- Nie ma blizny, chciałabym powiedzieć, że pełnej penetracji nie było aż do zeszłego lata, ale coś się działo wcześniej.
Evan wziął głęboki wdech.- Zabiję Voldemorta przed końcem roku, a następnie zabiorę Harry'ego i wyjeżdżamy z Anglii. Lily i James nie są już naszymi rodzicami, a nie, że robili wszystko dla naszego dobra.
Albus pokiwał głową ze zrozumieniem.- Severusie, potrzebuję ciebie i Lucjusza, musimy opracować z Evanem jak najszybciej plan. Evan jest gotowy.
********************
Evan spędzał cały swój czas w Hogwarcie, na treningach z bratem. Harry powoli wstawał na nogi i było na tyle dobrze, że był gotowy iść do szkoły pierwszego września. James i Lily spędzali większość swojego czasu na planowaniu bitwy, nie wiedzieli co z Harry'm, interesował ich tylko Evan. Starszy syn próbował powiedzieć rodzicom o gwałcie, oraz innych nadużyciach, ale oboje byli nieustępliwi, twierdząc że to podstęp. Nawet po tym, jak Evan powiedział im, że widział jak jego mały braciszek był gwałcony, nadal pozostali obojętni.
-Nie można sobie pozwalać na zabawę.- James powiedział synowi.- Jak tylko wojna się skończy, będziemy rodziną. Z Harry'm będzie dobrze, to silny chłopak, ale powiedziałby nam, jeśli coś byłoby nie tak.
-Czy nawet nie zauważyliście, że przestał mówić na swoim drugim roku, po zadaniu kiedy wyciągnąłem go z jeziora, Harry był wtedy moim "zagubionym" obiektem, a wy go zignorowaliście. Dalej traktujecie jakbym był waszym jedynym dzieckiem, przez was Harry przestał mówić.-Evan był wściekły.
-Przestań być melodramatyczny.-Upomniała go Lily.- Harry jest w porządku, ma szesnaście lat i jak każdy chłopiec, próbuje zwrócić za siebie uwagę.
Evan zmrużył oczy i wyszedł z pokoju. Miał młodszego brata, który go potrzebował.
Evan następne trzy miesiące spędził na szkoleniu. Harry przychodził oglądać go i ćwiczyć skupiania swojej mocy do Evana, ale okazało się, że musi go dotykać by się udało. W połowie grudnia tuż po wysłaniu dzieci na święta do domów, toczyła się ostateczna bitwa.
To był Dzień Bożego Narodzenia, Zakon Feniksa był gotowy i czekali, mieli ustawione pułapki i teraz oczekują aby Voldemort złapał przynętę. Rzeczywiście, o jedenastej rano przybyli śmierciożercy wraz z Voldemortem. Zakon ruszył na śmierciożerców. Wkrótce większość zwolenników Czarnego Pana leżało nieprzytomnych i wtedy Evan ruszył naprzód.
-Mamy pojedynek Potter.-Wypluł Voldemort.
Evan skinął głową i dotknął swojego wisiorka wysyłając sygnał do brata, on i Harry mieli plan. Wiedzieli, że moc jakiej Czarny Pan nie zna, to moc Harry'ego. Nikt nie przypuszczał, że Harry Potter może być kanałem, ta zdolność była rzadkością, nawet Albus, gdy się dowiedział nie podzielił się z tym Zakonem.
Harry przebiegł przez błonia, Evan zabronił mu walczyć w pierwszej walce, ostatni pojedynek miał być na tyle niebezpieczny, że będzie potrzebował dużo jego mocy. Harry przepychał się przez tłum, ignorując okrzyki które miały go zatrzymać, jednak parł dalej do przodu, aż ktoś chwycił go za łokieć.
-Co robisz?!- James Potter krzyczał na syna.- Nie możesz tu być, to nie jest czas na twoje gierki o zwrócenie uwagi.
Harry wyszarpał rękę i pobiegł dalej, aż zatrzymał się obok brata.
-Nie!!- krzyknęła Lily.
Voldemort roześmiał się.-Myślisz, że przez twoją żałosną wymówkę dla brata, oszczędzę was?
Evan uśmiechną się ironicznie.-Nie, myślę,że mój brat pomoże mi cię pokonać.
Chłopcy słyszeli jak rodzice krzyczeli z boku.- Harry ty idioto, uciekaj stamtąd!-James Potter wydzierał się na całe gardło.
Evan chwycił dłoń Harry'ego.- Czy jesteś gotowy braciszku?- Spoglądał na Harry'ego kątem oka. Harry tylko podniósł różdżkę w odpowiedzi.
Zaklęcia zaczęły latać, wszystko działo się tak szybko, że nikt nie rozróżniał zaklęć. Bracia schylali się i unikali zaklęć elegancko, lecz nie tracili ze sobą kontaktu. Evan widział, że Voldemort jest gotowy by rzucić klątwę zabijającą, wtedy wszyscy usłyszeli krzyk Evana -Teraz Harry!
Harry zamknął oczy i przelał całą swoją magię do Evana, który krzyknął "Expelliarmus". Dwa przekleństwa spotkały się w powietrzu i połączyły. Harry dalej przelewał swoją magię do brata, aż w końcu czerwony promień Evana pokonał zielony Voldemorta, który zmienił bieg zaklęcia i uderzył Czarnego Pana, zabijając go.
Harry puścił ramię Evana i zatoczył się wyczerpany, słyszał jak Albus i Evan go wołają, ale zanim zdążył podnieść rękę, zemdlał.
-Harry!-Krzyknął Evan, ale zanim zdążył złapać go przed upadkiem został złapany i uściskany przez rodziców.
-Oh Evan- Lily płakała- Tak bardzo się baliśmy. Jesteśmy z ciebie dumni.
-Dobra robota synu- Powiedział James mocno go przytulając.
-Puść mnie,- Powiedział Evan chłodno, wyrywając się z obięć.- Harry mnie potrzebuje.
-Co on tu robi?- James warknął odwracając się do małego dziecka, nieprzytomnego na ziemi. -Mógł zostać ranny, mógł cię rozproszyć, Merlinie, Harry mógł cię zabić!- Mężczyzna krzyczał i wymachiwał ramionami jak wariat.- Jego nieustanna potrzeba uwagi mogła spowodować dużą stratę.
-Nie, Harry uratował mi życie. On jest łącznikiem... dał mi całą magię, gdyby nie on to bym nie wygrał.
-Co ty mówisz?- Zapytał James, zapominając na chwilę, że stali na środku zakrwawionych błoni.
-Harry uratował nas wszystkich.- Evan powiedział zanim podniósł brata i ruszył z powrotem do zamku.
************
-To śmieszne- Rzucił James gdy cała rodzina była w skrzydle szpitalnym.- Twój brat jest szukającym uwagi dzieckiem odkąd zaczął Hogwart. Nie wiem gdzie z twoją matką zrobiliśmy błąd.- pokręcił głową ze smutkiem.- Nie mogę dłużej znieść jego idiotycznego zachowania.
-Co masz na myśli.- Zapytał Evan z zapałem, później może to wyjść na jego korzyść.
-Musimy być w stanie skupić się na tobie- spokojnie powiedziała Lily.- Właśnie pokonałeś Czarnego Pana, będą wywiady. Jesteś liderem Evan, musisz pokazać że jesteś jedyny.
-Co to ma wspólnego z moim młodszym bratem?- Evan głaskał jedwabiste czarne włosy nieprzytomnego chłopca.
-Twoja matka i ja przedyskutowaliśmy to na początku roku szkolnego, za bardzo będzie nam przeszkadzał, dlatego wysyłamy go do Remusa i Syriusza.
Evan prychnął, będzie łatwiej niż myślał. Harry będzie w Ameryce a za kilka tygodni on tam poleci, i będzie mógł spokojnie zająć się bratem. Odwrócił się do rodziców.
-Zostawcie nas w spokoju.
James i Lily zmarszczyli brwi, nie mogli zrozumieć, dlaczego Evan jest tak zdenerwowany. Wszystko co zrobili dla syna, obu z nich, było dla ich dobra. Wysłali Harry'ego do Petunii, aby mogli się spokojnie skupić na treningu Evana. To nie ich wina, że Harry nie widział tego w ten sposób. Zrobili to, co najlepsze, prawda?
Kiedy drzwi do skrzydła szpitalnego zamknęły się za rodzicami, Evan uśmiechnął się. Poppy i Albus wyszli z biura lekarskiego i też się uśmiechnęli. Wkrótce Harry będzie z rodziną, która się nim zaopiekuje. Evan delikatnie trzymał rękę brata przed dołączeniem swoich "dziadków". -Nie mogę iść z nim od razu do domu.
-On wie i rozumie-szepnął Albus.
Będziesz z nim dość szybko- Poppy uspokoiła go.- Wyobrażam sobie, że nie chcesz być w centrum uwagi, ale Lily i James ci nie darują.
Evan skinął głową. Wkrótce Harry będzie w Forks z ich chrzestnymi, i tak szybko jak to możliwe, Evan dołączy do nich.
****************
Draco sam siedział przy stole na obiedzie, tak jak w ciągu ostatnich trzech lat chodził do miejskiej szkoły w Forks. Nigdy nie myślał, że Malfoy będzie uczęszczał do mugolskiej instytucji. Rodzice wysłali go razem z kuzynem Syriuszem do Ameryki, gdy Czarny Pan powrócił na koniec drugiego roku w Hogwarcie. Nie chcieli by ich syn znajdował się w pobliżu Mrocznego Pana. Rodzice odwiedzali go jak tylko mogli, jak i przynosili nowinki na temat Harry'ego.
Draco był załamany gdy dowiedział się, że Harry nadal nie mówi. Tęsknił za najlepszym przyjacielem, chciał się z nim spotkać, nawet jak nie mówi. Draco rozejrzał się i spojrzał na grupę dziewcząt, które patrzyły na niego chichocząc. Nigdy nie zdarzyło się, aby z kimś rozmawiał. Był zagadką, podobnie jak rodzina Cullen.
Dzisiaj, Draco siedział na stołówce jak zwykle jedząc indyka i pijąc cole, gdy jego komórka rozdzwoniła się piskliwie. Blondyn zmarszczył brwi, Syriusz i Remus nigdy nie dzwonili, chyba że było to coś ważnego. Draco wyciągnął telefon-Co się stało?- zapytał natychmiast. Słuchał uważnie, a potem przyciągając całą uwagę krzyknął-Co??!!-. Natychmiast poderwał się, chwycił torbę i wybiegł z pokoju, pozostawiając oszołomionych studentów w tyle.
**************
Cullenowie siedzieli udając, że jedzą obiad, gdy telefon Malfoya zadzwonił. Edward nie zwracał uwagi, dopóki nie usłyszał brytyjskiego akcentu, pytającego co się stało.
-To Harry, Draco. Evan dowiedział się, że jego wujek mugol zgwałcił go.- Syriusz Black krzyczał z wściekłości. -A to nie wszystko...
Edward zmarszczył brwi i spojrzał na Alice, która pokręciła głową, zgodnie podskoczyli gdy usłyszeli głośne "co??!!".
Cullenowie patrzyli, jak blond włosy nastolatek wybiega z pomieszczenia.
Syriusz przeniósł wszystkie swoje pieniądze do amerykańskiego banku Gringotta, i obaj opuścili kraj. Albus wręczył mu list od nich z wyjaśnieniami. Harry krzyknął niemo, nadal nie czyniąc żadnego dźwięku. Było jeszcze gorzej, gdy dowiedział się że jego najlepszy przyjaciel też wyjechał. Draco został odesłany dla własnego bezpieczeństwa. Lucjusz Malfoy był szpiegiem Zakonu Feniksa, który Albus natychmiast to zaproponował po zakończeniu turnieju. On i jego żona zdecydowali, że nie chcą by Draco był w pobliżu, dopóki Czarny Pan nie zniknie na dobre, więc Harry został sam.
Na swoim trzecim roku był cichy ja duch. Nawet Dolores Umbridge, mianowany przez ministerstwo nauczycielem Obrony Przed Czarną Magią, która nazwała jego brata kłamcą, nie może uczynić by zareagował. Pod koniec roku, Harry, mimo protestu Albusa i Poppy, ponownie został odesłany na Privet Drive. Ale to lato, to lato było najgorsze w życiu Harry'ego, jego wuj ciągle go bił. Vernon najwyraźniej lubił jak mali chłopcy krzyczą z bólu, a Harry pasował idealnie.
Harry był bardzo mały a miał prawie czternaście lat. Miał długie czarne włosy do połowy pleców i duże, świecące szmaragdowe oczy. Harry miał pięknie ukształtowane czarne brwi i wysokie kości policzkowe i mały, zgrabny nosek. Był naprawdę pięknym chłopcem, i niestety dla niego Vernon myślał tak samo. Jego wuj molestował go, ale jak na razie nie dopuścił do penetracji. Ale i tak to było prawie jak gwałt.
Kiedy Albus przyszedł po niego pierwszego września, poszedł prosto do Hogwartu, ale w tym roku nie pozwolił się Poppy zbliżyć do niego. Albus i Poppy byli bardzo tym zaniepokojeni i wysłali wiadomość do Syriusza i Remusa. Nie mogli nic zrobić, ale w każdym razie, woleli o wszystkim wiedzieć.
Czwarty rok Harry'ego a Evana szósty przeszedł bez żadnych emocji. Voldemort w większości milczał, zapewne spędzał czas na ponownym gromadzeniu zwolenników. Harry wrócił na Privet Drive, był dalej nadużywany a Harry wciąż nic nie powiedział. Minęły już dwa lata odkąd nie wypowiedział do nikogo ani jednego słowa, nawet swojego brata. Chłopcom piąty i siódmy rok minął jak poprzedni, z wyjątkiem że Evan kończył w tym roku naukę. Harry był bardzo dumny z brata, objął i pocałował go i dał mu naszyjnik taki sam jaki on miał. Zdobył je z pomocą dziadka Albusa. Harry wręczył list informacyjny razem z naszyjnikiem i Evan zaczął szybko czytać.
-Tak możemy się kontaktować ze sobą?- zapytał Evan? Na skinienie Harry'ego objął młodszego braciszka i uściskał mocno. -Kiedy to wszystko się skończy braciszku, ty i ja, wyjedziemy do wujka Syriusza i wujka Remusa i będziemy rodziną. James i Lily nie zasługują na ciebie, i gdziekolwiek będziesz, będę tam i ja.
Harry krzyknął i mocniej przytulił brata, aż James musiał go odciągnąć od niego. Lily i James nawet nie pomachali Harry'emu zanim opuścili Hogwart.
Evan szkolił się wyjątkowo mocno w lato, wiedział, że musi zabić Voldemorta jak najszybciej. Harry go potrzebował. Pod koniec lata, Evan poszedł odwiedzić Harry'ego, ale to co zobaczył było gorsze niż Voldemort kiedykolwiek. Evan aportował się bezpośrednio do domu wuja i ciotki, usłyszał krzyk gdzieś nad głową i wbiegł po schodach, a to co zobaczył, już nigdy nie zapomni. Jego piętnastoletni brat leżał twarzą w dół przykuty do łózka, a ich przypominający świnie wujek gwałcił go. Harry krwawił mocno i krzyczał, pierwszy dźwięk, jaki Evan słyszał z ust brata przez trzy i pół roku.
Evan zrzucił grubasa z brata i zaklęciem rozwalił łańcuchy mocujące go. Kiedy Evan wziął brata w ramiona, wyniszczony nastolatek krzyczał i rzucał się. Evan musiał więc rzucić na niego Drętwotę by sobie nie zaszkodził. Od razu aportował się do Hogsmeade i zdjął zaklęcia z Hogwartu. Kiedy wreszcie dotarł do skrzydła szpitalnego zawołał babcię Poppy która przyszła w kilka sekund.
Poppy zbladła, ale szybko stała się profesjonalna. -On został zgwałcony.- To nie było pytanie.
-Jak długo to trwa?- Evan spytał się od razu.
-Kiedy Albus przyniósł zeszłego i jeszcze poprzedniego lata, Harry nie pozwolił mi się zbadać, ale nie wyobrażałam sobie czegoś takiego.
Evan zamknął oczy. Podszedł do Fiuu i zawołał Albusa do skrzydła szpitalnego. Kiedy dziadek dotarł do nich, był z Severusem, który od razu pomógł ustabilizować stan Harry'ego.
-Poszliśmy do ministerstwa przed czwartym rokiem-Albus powiedział cicho.- Oni nie zrobią niczego, chyba że Harry powie coś, ale nie chciał o tym rozmawiać. Powinniśmy próbować...
Poppy i Severus skończyli.- Nie ma blizny, chciałabym powiedzieć, że pełnej penetracji nie było aż do zeszłego lata, ale coś się działo wcześniej.
Evan wziął głęboki wdech.- Zabiję Voldemorta przed końcem roku, a następnie zabiorę Harry'ego i wyjeżdżamy z Anglii. Lily i James nie są już naszymi rodzicami, a nie, że robili wszystko dla naszego dobra.
Albus pokiwał głową ze zrozumieniem.- Severusie, potrzebuję ciebie i Lucjusza, musimy opracować z Evanem jak najszybciej plan. Evan jest gotowy.
********************
Evan spędzał cały swój czas w Hogwarcie, na treningach z bratem. Harry powoli wstawał na nogi i było na tyle dobrze, że był gotowy iść do szkoły pierwszego września. James i Lily spędzali większość swojego czasu na planowaniu bitwy, nie wiedzieli co z Harry'm, interesował ich tylko Evan. Starszy syn próbował powiedzieć rodzicom o gwałcie, oraz innych nadużyciach, ale oboje byli nieustępliwi, twierdząc że to podstęp. Nawet po tym, jak Evan powiedział im, że widział jak jego mały braciszek był gwałcony, nadal pozostali obojętni.
-Nie można sobie pozwalać na zabawę.- James powiedział synowi.- Jak tylko wojna się skończy, będziemy rodziną. Z Harry'm będzie dobrze, to silny chłopak, ale powiedziałby nam, jeśli coś byłoby nie tak.
-Czy nawet nie zauważyliście, że przestał mówić na swoim drugim roku, po zadaniu kiedy wyciągnąłem go z jeziora, Harry był wtedy moim "zagubionym" obiektem, a wy go zignorowaliście. Dalej traktujecie jakbym był waszym jedynym dzieckiem, przez was Harry przestał mówić.-Evan był wściekły.
-Przestań być melodramatyczny.-Upomniała go Lily.- Harry jest w porządku, ma szesnaście lat i jak każdy chłopiec, próbuje zwrócić za siebie uwagę.
Evan zmrużył oczy i wyszedł z pokoju. Miał młodszego brata, który go potrzebował.
Evan następne trzy miesiące spędził na szkoleniu. Harry przychodził oglądać go i ćwiczyć skupiania swojej mocy do Evana, ale okazało się, że musi go dotykać by się udało. W połowie grudnia tuż po wysłaniu dzieci na święta do domów, toczyła się ostateczna bitwa.
To był Dzień Bożego Narodzenia, Zakon Feniksa był gotowy i czekali, mieli ustawione pułapki i teraz oczekują aby Voldemort złapał przynętę. Rzeczywiście, o jedenastej rano przybyli śmierciożercy wraz z Voldemortem. Zakon ruszył na śmierciożerców. Wkrótce większość zwolenników Czarnego Pana leżało nieprzytomnych i wtedy Evan ruszył naprzód.
-Mamy pojedynek Potter.-Wypluł Voldemort.
Evan skinął głową i dotknął swojego wisiorka wysyłając sygnał do brata, on i Harry mieli plan. Wiedzieli, że moc jakiej Czarny Pan nie zna, to moc Harry'ego. Nikt nie przypuszczał, że Harry Potter może być kanałem, ta zdolność była rzadkością, nawet Albus, gdy się dowiedział nie podzielił się z tym Zakonem.
Harry przebiegł przez błonia, Evan zabronił mu walczyć w pierwszej walce, ostatni pojedynek miał być na tyle niebezpieczny, że będzie potrzebował dużo jego mocy. Harry przepychał się przez tłum, ignorując okrzyki które miały go zatrzymać, jednak parł dalej do przodu, aż ktoś chwycił go za łokieć.
-Co robisz?!- James Potter krzyczał na syna.- Nie możesz tu być, to nie jest czas na twoje gierki o zwrócenie uwagi.
Harry wyszarpał rękę i pobiegł dalej, aż zatrzymał się obok brata.
-Nie!!- krzyknęła Lily.
Voldemort roześmiał się.-Myślisz, że przez twoją żałosną wymówkę dla brata, oszczędzę was?
Evan uśmiechną się ironicznie.-Nie, myślę,że mój brat pomoże mi cię pokonać.
Chłopcy słyszeli jak rodzice krzyczeli z boku.- Harry ty idioto, uciekaj stamtąd!-James Potter wydzierał się na całe gardło.
Evan chwycił dłoń Harry'ego.- Czy jesteś gotowy braciszku?- Spoglądał na Harry'ego kątem oka. Harry tylko podniósł różdżkę w odpowiedzi.
Zaklęcia zaczęły latać, wszystko działo się tak szybko, że nikt nie rozróżniał zaklęć. Bracia schylali się i unikali zaklęć elegancko, lecz nie tracili ze sobą kontaktu. Evan widział, że Voldemort jest gotowy by rzucić klątwę zabijającą, wtedy wszyscy usłyszeli krzyk Evana -Teraz Harry!
Harry zamknął oczy i przelał całą swoją magię do Evana, który krzyknął "Expelliarmus". Dwa przekleństwa spotkały się w powietrzu i połączyły. Harry dalej przelewał swoją magię do brata, aż w końcu czerwony promień Evana pokonał zielony Voldemorta, który zmienił bieg zaklęcia i uderzył Czarnego Pana, zabijając go.
Harry puścił ramię Evana i zatoczył się wyczerpany, słyszał jak Albus i Evan go wołają, ale zanim zdążył podnieść rękę, zemdlał.
-Harry!-Krzyknął Evan, ale zanim zdążył złapać go przed upadkiem został złapany i uściskany przez rodziców.
-Oh Evan- Lily płakała- Tak bardzo się baliśmy. Jesteśmy z ciebie dumni.
-Dobra robota synu- Powiedział James mocno go przytulając.
-Puść mnie,- Powiedział Evan chłodno, wyrywając się z obięć.- Harry mnie potrzebuje.
-Co on tu robi?- James warknął odwracając się do małego dziecka, nieprzytomnego na ziemi. -Mógł zostać ranny, mógł cię rozproszyć, Merlinie, Harry mógł cię zabić!- Mężczyzna krzyczał i wymachiwał ramionami jak wariat.- Jego nieustanna potrzeba uwagi mogła spowodować dużą stratę.
-Nie, Harry uratował mi życie. On jest łącznikiem... dał mi całą magię, gdyby nie on to bym nie wygrał.
-Co ty mówisz?- Zapytał James, zapominając na chwilę, że stali na środku zakrwawionych błoni.
-Harry uratował nas wszystkich.- Evan powiedział zanim podniósł brata i ruszył z powrotem do zamku.
************
-To śmieszne- Rzucił James gdy cała rodzina była w skrzydle szpitalnym.- Twój brat jest szukającym uwagi dzieckiem odkąd zaczął Hogwart. Nie wiem gdzie z twoją matką zrobiliśmy błąd.- pokręcił głową ze smutkiem.- Nie mogę dłużej znieść jego idiotycznego zachowania.
-Co masz na myśli.- Zapytał Evan z zapałem, później może to wyjść na jego korzyść.
-Musimy być w stanie skupić się na tobie- spokojnie powiedziała Lily.- Właśnie pokonałeś Czarnego Pana, będą wywiady. Jesteś liderem Evan, musisz pokazać że jesteś jedyny.
-Co to ma wspólnego z moim młodszym bratem?- Evan głaskał jedwabiste czarne włosy nieprzytomnego chłopca.
-Twoja matka i ja przedyskutowaliśmy to na początku roku szkolnego, za bardzo będzie nam przeszkadzał, dlatego wysyłamy go do Remusa i Syriusza.
Evan prychnął, będzie łatwiej niż myślał. Harry będzie w Ameryce a za kilka tygodni on tam poleci, i będzie mógł spokojnie zająć się bratem. Odwrócił się do rodziców.
-Zostawcie nas w spokoju.
James i Lily zmarszczyli brwi, nie mogli zrozumieć, dlaczego Evan jest tak zdenerwowany. Wszystko co zrobili dla syna, obu z nich, było dla ich dobra. Wysłali Harry'ego do Petunii, aby mogli się spokojnie skupić na treningu Evana. To nie ich wina, że Harry nie widział tego w ten sposób. Zrobili to, co najlepsze, prawda?
Kiedy drzwi do skrzydła szpitalnego zamknęły się za rodzicami, Evan uśmiechnął się. Poppy i Albus wyszli z biura lekarskiego i też się uśmiechnęli. Wkrótce Harry będzie z rodziną, która się nim zaopiekuje. Evan delikatnie trzymał rękę brata przed dołączeniem swoich "dziadków". -Nie mogę iść z nim od razu do domu.
-On wie i rozumie-szepnął Albus.
Będziesz z nim dość szybko- Poppy uspokoiła go.- Wyobrażam sobie, że nie chcesz być w centrum uwagi, ale Lily i James ci nie darują.
Evan skinął głową. Wkrótce Harry będzie w Forks z ich chrzestnymi, i tak szybko jak to możliwe, Evan dołączy do nich.
****************
Draco sam siedział przy stole na obiedzie, tak jak w ciągu ostatnich trzech lat chodził do miejskiej szkoły w Forks. Nigdy nie myślał, że Malfoy będzie uczęszczał do mugolskiej instytucji. Rodzice wysłali go razem z kuzynem Syriuszem do Ameryki, gdy Czarny Pan powrócił na koniec drugiego roku w Hogwarcie. Nie chcieli by ich syn znajdował się w pobliżu Mrocznego Pana. Rodzice odwiedzali go jak tylko mogli, jak i przynosili nowinki na temat Harry'ego.
Draco był załamany gdy dowiedział się, że Harry nadal nie mówi. Tęsknił za najlepszym przyjacielem, chciał się z nim spotkać, nawet jak nie mówi. Draco rozejrzał się i spojrzał na grupę dziewcząt, które patrzyły na niego chichocząc. Nigdy nie zdarzyło się, aby z kimś rozmawiał. Był zagadką, podobnie jak rodzina Cullen.
Dzisiaj, Draco siedział na stołówce jak zwykle jedząc indyka i pijąc cole, gdy jego komórka rozdzwoniła się piskliwie. Blondyn zmarszczył brwi, Syriusz i Remus nigdy nie dzwonili, chyba że było to coś ważnego. Draco wyciągnął telefon-Co się stało?- zapytał natychmiast. Słuchał uważnie, a potem przyciągając całą uwagę krzyknął-Co??!!-. Natychmiast poderwał się, chwycił torbę i wybiegł z pokoju, pozostawiając oszołomionych studentów w tyle.
**************
Cullenowie siedzieli udając, że jedzą obiad, gdy telefon Malfoya zadzwonił. Edward nie zwracał uwagi, dopóki nie usłyszał brytyjskiego akcentu, pytającego co się stało.
-To Harry, Draco. Evan dowiedział się, że jego wujek mugol zgwałcił go.- Syriusz Black krzyczał z wściekłości. -A to nie wszystko...
Edward zmarszczył brwi i spojrzał na Alice, która pokręciła głową, zgodnie podskoczyli gdy usłyszeli głośne "co??!!".
Cullenowie patrzyli, jak blond włosy nastolatek wybiega z pomieszczenia.
sobota, 6 lipca 2013
Rozdział 3
Pierwsze kilka dni na Privet Drive nie były tak złe, dziadek Albus miał długą rozmowę z Dursley'em mówiące o ich traktowaniu względem Harry'ego. Po raz pierwszy od chwili, gdy przyjechał na Privet Drive, Harry miał sypialnię. Niestety, dobre chwile nie trwały długo. Wuj Vernon nie mógł wytrzymać widoków sów we własnym domu, ale jak na razie jeszcze nic nie robił.
Jak Harry wrócił z zakupów w domu latały cztery sowy, widać było że wuj jest już na granicy wybuchu, więc zabrał je do pokoju, gdzie ciotka od razu zamknęła go. Wuj Vernon umieścił kilka zamków w drzwiach tak jak wyciął klapkę dla kotów na dole w drzwiach.
Gdy Harry pozmywał po kolacji, wuj Vernon złapał go za kark, zaciągnął go na górę i wrzucił do małej sypialni. Harry leżał oszołomiony słuchając jak wuj przekręca zamki w drzwiach. Harry spędził następne sześć tygodni w pokoju, opuszczając go tylko, jak musiał gotować, sprzątać i iść do ubikacji.
Harry zawsze był mały, ale do końca lata miał poważną niedowagę. Dzień przed przyjściem Syriusza po niego, Vernon odblokował drzwi i wszedł do pokoju.
-Teraz masz słuchać dobrze dziwaku. Nie powiesz żadnemu z tych maniaków o tym lecie albo będziesz żałować.- Vernon uderzył Harry'ego w żołądek, i patrzył beznamiętnie, jak po sile ciosu mały chłopiec, uderzył o podłogę i znieruchomiał.- Rozumiesz dziwaku?
Harry nie mógł oddychać, powietrze opuściło jego płuca z najnowszym ciosem, więc skinął głową.
Vernon uśmiechnął się i kopnął Harry'ego w plecy na dokładkę przed opuszczeniem małego pokoju i ponownie zaryglował drzwi.
*****************
Harry milczał, odkąd przyniósł go Syriusz. Nawet Draco i Evanowi nie udało się wydobyć z niego słowa. Przytulił i pocałował każdego, jak to miał w zwyczaju, choć unikał swoich rodziców, którzy i tak go nie zobaczyli. James i Lily byli coraz gorsi. Byli tak zmartwieni o proroctwo i Evana że nie widzieli innych problemów.
Poppy przyszła na Grimmauld Place kiedy poprosił ją o to Albus. Harry nic nie mówił a mijał już tydzień. Poprosiwszy go skierowała się z nim do innego pokoju, gdzie mogła go zbadać. Nie była zadowolona z tego co znalazła. Jej Harry miał kilka pękniętych żeber i obite nerki, a na dodatek, był niedożywiony i miał blisko dziesięć kilogramów niedowagi. Poppy przytuliła Harry'ego, który łatwo zaakceptował jej dotyk, i nie puszczał przez kilka minut. Uśmiechnął się słodko i wrócił do biblioteki, gdzie był jego najlepszy przyjaciel i brat.
-I jak?- zapytał Albus.
- Cztery pęknięte żebra, obite nerki, niedożywienie i prawie dziesięć kilogramów niedowagi.
Remus warknął cicho i Syriusz musiał ramię partnera by powstrzymać go przed pójściem do mugoli.
-Będę musiała się skontaktować z Severusem bo potrzebuje kilka eliksirów odżywczych.- Kobieta kontynuowała uśmiechając się smutno do wilkołaka.- Co zrobimy? Dlaczego Lily i James nie chcą o tym słyszeć?
Albus pokręcił głową ze smutkiem. -Nie wiem. James nie chciał słuchać, kiedy próbowałem wyjaśnić, ale nic ich to nie interesuje, są tak skupieni na Evanie i Tomie. Oni nie chcą myśleć o czymś innym, nawet o tym jak im powiedziałem że rok temu mieszkał w komórce pod schodami.- Albus westchnął i pogładził długą, siwą brodę.- Nasz Harry ani razu się nie skarżył, jak zapomnieli o jego urodzinach, na brak prezentów, jak każde inne dziecko. On wybacza i zapomina.
Poppy miała łzy w oczach.- Czy możemy pójść gdzieś z tym? Spróbować uzyskać opiekę?
-Poppy, my chcielibyśmy go zabrać.- Odezwał się Remus.- Evan i Harry są dla nas jak własne dzieci, a Harry nas potrzebuje.
Albus pokiwał głową.- Spróbujmy porozmawiać z Lily i Jamesa jeszcze raz. Jeśli dalej nie będą słuchać, pójdziemy do ministerstwa.
Tego wieczoru, jak Draco poszedł do domu, a Harry i Evan położyli się spać, Albus, Poppy, Syriusz i Remus usiedli przy swoich przyjaciołach. Rozmowa nie poszła dobrze. James krzyczał że interesuje się swoimi synami, a Harry czuł się trochę zaniedbany i najwyraźniej, udawał że jest ranny by zwrócić na siebie uwagę. Lily po prostu siedziała ze łzami w oczach, nie mogła zrozumieć, dlaczego myśleli że jest złą matką.
- Staramy się chronić ich jak najlepiej możemy. Evan musi trenować i nie może się opiekować Harry'm a my musimy mu pomóc. On jest najbezpieczniejszy z moją siostrą.- Lily płakała. -Nie mogę tu zostać i słuchać tego.
Lily wyszła z pokoju i skierowała się do swoich dzieci, obudziła je, i zaspanych pociągnęła za sobą. Lily spotkała Jamesa w salonie i przez sieć Fiuu wrócili do Doliny Godryka. Nikt nie widział rodziny Potter, aż do pierwszego września, gdy chłopcy pojawili się na platformie.
******************
Drugi rok Harry'ego i czwarty Evana rozpoczął się normalnie. Harry nadal nie mówił za wiele, ale przynajmniej coś mówił, bladł, gdy otaczała go duża liczba osób, poza tym wydawało się być w porządku. Draco znowu nie mógł mówić o jego mugolskich krewnych, więc tylko cicho wspierał przyjaciela.
Chłopy i dziewczęta w Hogwarcie byli bardzo podekscytowani, gdy usłyszeli, że po raz pierwszy od wielu lat odbędzie się Turniej Trójmagiczny w Hogwarcie. Tydzień przed Halloween, jak zwykle Lily i James zapomnieli o urodzinach Harry'ego, dwie pozostałe uczestniczące szkoły przybyły do Hogwartu. Dziewczęta i chłopcy z Beauxbatons z Francji byli bardzo atrakcyjni, podobno kilka z nich bylo wilami, ślinienie się Rona Weasleya raczej to potwierdziło. Z Durmstrangu byli sami mężczyźni, wśród nich był Wiktor Krum, gwiazda z mistrzostw świata quidditcha.
Uczestnicy z każdej szkoły zostali ogłoszeni w Halloween: Cedric Diggory Hogwart, Wiktor Krum Durmstrang i Fleur Delacour Beauxbatons. Wtedy ku zdziwieniu wszystkich z Czary Ognia wypadła jeszcze jedna kartka.
-Evan Potter.- Dyrektor Dumbledore przeczytał głośno.- Evan, Evan proszę przejść tutaj.
Evan powoli wstał i przeszedł za dziadkiem Albusem do innego pomieszczenia. Widział jak jego młodszy brat patrzy na niego z niepokojem i próbował się uśmiechnąć do niego.
-I co?- Harry rzucił się do brata godzinę później po odczekaniu w wielkiej sali.
-Jestem czwartym reprezentantem, nie mogli mnie wycofać i będę z Diggorym musiał konkurować jak bym go nie znał. Dziadek myśli, że to może być jakiś spisek czy coś takiego.
Harry zbladł i mocno przytulił brata.- Będziemy się szkolić i wszystko potoczy się dobrze.
-Z twoich ust do uszu Merlina- Szepnął Evan tuląc braciszka.
****************
Rodzice Evana i Harry'ego pojawili się, aby pomóc najstarszemu synowi przetrwać Turniej. Harry swoją rodzinę widział tylko w czasie posiłków, resztę czasu spędzał w pokoju wspólnym jak nie był na lekcjach.
Pierwsze zadanie poszło dobrze, Evan był drugi w zdobyciu złotego jaja.
Drugie zadanie zaczęło się dobrze, Evan wiedział na czym będzie polegać ze wskazówki z jaja. Harry rzeczywiście uczestniczył w realizacji tego zadania. Został wezwany do biura dziadka Albusa, który spytał się czy byłby gotów stać się tym, co zostało skradzione. Harry chętnie się zgodził i został wprowadzony w zastój. Nie pamiętał nic, to momentu kiedy jego głowa nie znalazła się nad powierzchnią, po tym jak Evan go znalazł.
Chłopcy siedzieli w namiocie medycznym aby Poppy mogła przeprowadzić badanie, czy nic im się nie stało pod wodą, gdy rodzice wpadi do namiotu. Evan natychmiast został otoczony ramionami rodziców i słuchał, jak dumni z niego są. Łącznie spędzili dziesięć minut gruchając nad Evanem, i nie zauważyli, kiedy Harry wyszedł z namiotu ze łzami spływającymi po twarzy. Poppy obserwowała go ze smutkiem, czując jak łzy zbierają jej się w oczach.
Lily i James nie zauważyli że ich najmłodszego syna nie ma już z nimi. Kiedy Evan zapytał o niego Poppy, po prostu wskazała otwarte wejście do namiotu.
To było punktem zwrotnym dla Harry'ego. Do tego czasu mógł zrozumieć wszystko. Evan był Chłopcem-Który-Przeżył, który szkolił się z rodzicami, starając się zrobić wszystko by Czarny Pan nie powrócił. Ale dzisiaj, dzisiaj obaj byli na dnie tego jeziora. Dziś rodzice go nie przytulili, nawet nie sprawdzili czy jeszcze oddycha. Dziś jego rodzice natychmiast złapali Evana, objęli Evana... kochali Evana. Harry Potter dziś przestał mówić.
Harry wędrował apatycznie przez korytarze, uczęszczał na lekcję i posiłki, pił herbatę z dziadkiem Albusem, grał w szachy z Draco i spędzał czas z bratem. Nawet raz nie był w pobliżu swoich rodziców i nie odezwał się słowem. Minęły dwa miesiące od tego dnia nad jeziorem i jutro było trzecie zadanie.
-On wrócił!- Evan kołysał się płacząc i trzymając martwego Cedrika Diggory'ego.- Voldemort wrócił!
Jak Harry wrócił z zakupów w domu latały cztery sowy, widać było że wuj jest już na granicy wybuchu, więc zabrał je do pokoju, gdzie ciotka od razu zamknęła go. Wuj Vernon umieścił kilka zamków w drzwiach tak jak wyciął klapkę dla kotów na dole w drzwiach.
Gdy Harry pozmywał po kolacji, wuj Vernon złapał go za kark, zaciągnął go na górę i wrzucił do małej sypialni. Harry leżał oszołomiony słuchając jak wuj przekręca zamki w drzwiach. Harry spędził następne sześć tygodni w pokoju, opuszczając go tylko, jak musiał gotować, sprzątać i iść do ubikacji.
Harry zawsze był mały, ale do końca lata miał poważną niedowagę. Dzień przed przyjściem Syriusza po niego, Vernon odblokował drzwi i wszedł do pokoju.
-Teraz masz słuchać dobrze dziwaku. Nie powiesz żadnemu z tych maniaków o tym lecie albo będziesz żałować.- Vernon uderzył Harry'ego w żołądek, i patrzył beznamiętnie, jak po sile ciosu mały chłopiec, uderzył o podłogę i znieruchomiał.- Rozumiesz dziwaku?
Harry nie mógł oddychać, powietrze opuściło jego płuca z najnowszym ciosem, więc skinął głową.
Vernon uśmiechnął się i kopnął Harry'ego w plecy na dokładkę przed opuszczeniem małego pokoju i ponownie zaryglował drzwi.
*****************
Harry milczał, odkąd przyniósł go Syriusz. Nawet Draco i Evanowi nie udało się wydobyć z niego słowa. Przytulił i pocałował każdego, jak to miał w zwyczaju, choć unikał swoich rodziców, którzy i tak go nie zobaczyli. James i Lily byli coraz gorsi. Byli tak zmartwieni o proroctwo i Evana że nie widzieli innych problemów.
Poppy przyszła na Grimmauld Place kiedy poprosił ją o to Albus. Harry nic nie mówił a mijał już tydzień. Poprosiwszy go skierowała się z nim do innego pokoju, gdzie mogła go zbadać. Nie była zadowolona z tego co znalazła. Jej Harry miał kilka pękniętych żeber i obite nerki, a na dodatek, był niedożywiony i miał blisko dziesięć kilogramów niedowagi. Poppy przytuliła Harry'ego, który łatwo zaakceptował jej dotyk, i nie puszczał przez kilka minut. Uśmiechnął się słodko i wrócił do biblioteki, gdzie był jego najlepszy przyjaciel i brat.
-I jak?- zapytał Albus.
- Cztery pęknięte żebra, obite nerki, niedożywienie i prawie dziesięć kilogramów niedowagi.
Remus warknął cicho i Syriusz musiał ramię partnera by powstrzymać go przed pójściem do mugoli.
-Będę musiała się skontaktować z Severusem bo potrzebuje kilka eliksirów odżywczych.- Kobieta kontynuowała uśmiechając się smutno do wilkołaka.- Co zrobimy? Dlaczego Lily i James nie chcą o tym słyszeć?
Albus pokręcił głową ze smutkiem. -Nie wiem. James nie chciał słuchać, kiedy próbowałem wyjaśnić, ale nic ich to nie interesuje, są tak skupieni na Evanie i Tomie. Oni nie chcą myśleć o czymś innym, nawet o tym jak im powiedziałem że rok temu mieszkał w komórce pod schodami.- Albus westchnął i pogładził długą, siwą brodę.- Nasz Harry ani razu się nie skarżył, jak zapomnieli o jego urodzinach, na brak prezentów, jak każde inne dziecko. On wybacza i zapomina.
Poppy miała łzy w oczach.- Czy możemy pójść gdzieś z tym? Spróbować uzyskać opiekę?
-Poppy, my chcielibyśmy go zabrać.- Odezwał się Remus.- Evan i Harry są dla nas jak własne dzieci, a Harry nas potrzebuje.
Albus pokiwał głową.- Spróbujmy porozmawiać z Lily i Jamesa jeszcze raz. Jeśli dalej nie będą słuchać, pójdziemy do ministerstwa.
Tego wieczoru, jak Draco poszedł do domu, a Harry i Evan położyli się spać, Albus, Poppy, Syriusz i Remus usiedli przy swoich przyjaciołach. Rozmowa nie poszła dobrze. James krzyczał że interesuje się swoimi synami, a Harry czuł się trochę zaniedbany i najwyraźniej, udawał że jest ranny by zwrócić na siebie uwagę. Lily po prostu siedziała ze łzami w oczach, nie mogła zrozumieć, dlaczego myśleli że jest złą matką.
- Staramy się chronić ich jak najlepiej możemy. Evan musi trenować i nie może się opiekować Harry'm a my musimy mu pomóc. On jest najbezpieczniejszy z moją siostrą.- Lily płakała. -Nie mogę tu zostać i słuchać tego.
Lily wyszła z pokoju i skierowała się do swoich dzieci, obudziła je, i zaspanych pociągnęła za sobą. Lily spotkała Jamesa w salonie i przez sieć Fiuu wrócili do Doliny Godryka. Nikt nie widział rodziny Potter, aż do pierwszego września, gdy chłopcy pojawili się na platformie.
******************
Drugi rok Harry'ego i czwarty Evana rozpoczął się normalnie. Harry nadal nie mówił za wiele, ale przynajmniej coś mówił, bladł, gdy otaczała go duża liczba osób, poza tym wydawało się być w porządku. Draco znowu nie mógł mówić o jego mugolskich krewnych, więc tylko cicho wspierał przyjaciela.
Chłopy i dziewczęta w Hogwarcie byli bardzo podekscytowani, gdy usłyszeli, że po raz pierwszy od wielu lat odbędzie się Turniej Trójmagiczny w Hogwarcie. Tydzień przed Halloween, jak zwykle Lily i James zapomnieli o urodzinach Harry'ego, dwie pozostałe uczestniczące szkoły przybyły do Hogwartu. Dziewczęta i chłopcy z Beauxbatons z Francji byli bardzo atrakcyjni, podobno kilka z nich bylo wilami, ślinienie się Rona Weasleya raczej to potwierdziło. Z Durmstrangu byli sami mężczyźni, wśród nich był Wiktor Krum, gwiazda z mistrzostw świata quidditcha.
Uczestnicy z każdej szkoły zostali ogłoszeni w Halloween: Cedric Diggory Hogwart, Wiktor Krum Durmstrang i Fleur Delacour Beauxbatons. Wtedy ku zdziwieniu wszystkich z Czary Ognia wypadła jeszcze jedna kartka.
-Evan Potter.- Dyrektor Dumbledore przeczytał głośno.- Evan, Evan proszę przejść tutaj.
Evan powoli wstał i przeszedł za dziadkiem Albusem do innego pomieszczenia. Widział jak jego młodszy brat patrzy na niego z niepokojem i próbował się uśmiechnąć do niego.
-I co?- Harry rzucił się do brata godzinę później po odczekaniu w wielkiej sali.
-Jestem czwartym reprezentantem, nie mogli mnie wycofać i będę z Diggorym musiał konkurować jak bym go nie znał. Dziadek myśli, że to może być jakiś spisek czy coś takiego.
Harry zbladł i mocno przytulił brata.- Będziemy się szkolić i wszystko potoczy się dobrze.
-Z twoich ust do uszu Merlina- Szepnął Evan tuląc braciszka.
****************
Rodzice Evana i Harry'ego pojawili się, aby pomóc najstarszemu synowi przetrwać Turniej. Harry swoją rodzinę widział tylko w czasie posiłków, resztę czasu spędzał w pokoju wspólnym jak nie był na lekcjach.
Pierwsze zadanie poszło dobrze, Evan był drugi w zdobyciu złotego jaja.
Drugie zadanie zaczęło się dobrze, Evan wiedział na czym będzie polegać ze wskazówki z jaja. Harry rzeczywiście uczestniczył w realizacji tego zadania. Został wezwany do biura dziadka Albusa, który spytał się czy byłby gotów stać się tym, co zostało skradzione. Harry chętnie się zgodził i został wprowadzony w zastój. Nie pamiętał nic, to momentu kiedy jego głowa nie znalazła się nad powierzchnią, po tym jak Evan go znalazł.
Chłopcy siedzieli w namiocie medycznym aby Poppy mogła przeprowadzić badanie, czy nic im się nie stało pod wodą, gdy rodzice wpadi do namiotu. Evan natychmiast został otoczony ramionami rodziców i słuchał, jak dumni z niego są. Łącznie spędzili dziesięć minut gruchając nad Evanem, i nie zauważyli, kiedy Harry wyszedł z namiotu ze łzami spływającymi po twarzy. Poppy obserwowała go ze smutkiem, czując jak łzy zbierają jej się w oczach.
Lily i James nie zauważyli że ich najmłodszego syna nie ma już z nimi. Kiedy Evan zapytał o niego Poppy, po prostu wskazała otwarte wejście do namiotu.
To było punktem zwrotnym dla Harry'ego. Do tego czasu mógł zrozumieć wszystko. Evan był Chłopcem-Który-Przeżył, który szkolił się z rodzicami, starając się zrobić wszystko by Czarny Pan nie powrócił. Ale dzisiaj, dzisiaj obaj byli na dnie tego jeziora. Dziś rodzice go nie przytulili, nawet nie sprawdzili czy jeszcze oddycha. Dziś jego rodzice natychmiast złapali Evana, objęli Evana... kochali Evana. Harry Potter dziś przestał mówić.
Harry wędrował apatycznie przez korytarze, uczęszczał na lekcję i posiłki, pił herbatę z dziadkiem Albusem, grał w szachy z Draco i spędzał czas z bratem. Nawet raz nie był w pobliżu swoich rodziców i nie odezwał się słowem. Minęły dwa miesiące od tego dnia nad jeziorem i jutro było trzecie zadanie.
-On wrócił!- Evan kołysał się płacząc i trzymając martwego Cedrika Diggory'ego.- Voldemort wrócił!
piątek, 5 lipca 2013
Rozdział 2
Pierwszy rok Harry'ego w Hogwarcie, rozpoczął się na tyle dobrze, został przydzielony do Slytherinu, z najlepszym przyjacielem Draco. Ron Weasley był uprzedzony, ale Harry był do tego przyzwyczajony. Draco , Harry i reszta ich przyjaciół, poznali kilka nowych osób w Express Hogwart, w tym mugolaków jak Hermiona Granger i Dean Thomas. Draco był zafascynowany wszystkimi niemagicznymi rzeczami i obsesją Deana czymś co nazwał piłką nożną. Piłka nie była tak dobra jak quidditch ale i tak brzmiała interesująco.
Przydział przeszedł bardzo dobrze, jak Harry został wywołany, Evan wstał i krzyczał jego imię. Kiedy został przydzielony do Slytherinu Evan przekazał mu ogromny uśmiech. Harry i Draco w szkole byli nierozłączni. Zaczęli szybko rywalizować z bliźniakami Weasley na psoty. Albus uśmiechał się tylko pobłażliwie, miał ogromną słabość do Harry'ego. Wkrótce jedenastolatek był dużo mniejszy od wszystkich kolegów, tak jak jego mama w pierwszej klasie, co z parą dużych szmaragdowych oczu wyglądało ślicznie. Harry zawsze był uśmiechnięty i miał zwyczaj przytulania wszystkich których kocha, przytulił nawet Severusa Snape'a, prawie rujnując reputację mężczyzny, ale tak jak wszystkich innych, Harry miał Severusa owiniętego wokół małego palca.
Draco spędził dużo czasu, starając się by Harry powiedział o czasie spędzonym u mugoli, ale szybko nauczył się nie wspominać o tym, gdyż Harry zamykał się zupełnie i nie odzywał się godzinami. Problemy zaczęły się w połowie roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Piter Pettigrew, człowiek który zdradził rodzinę Potter Voldemortowi, i kilku innych znanych śmierciożerców, uciekli z więzienia. Minister Magii w ochronę dla Chłopca-Który-Przeżył wysłał do Hogwartu Dementorów, strażników więzienia dla czarodziei. Evan reagował na nich źle więc Albus spędził dużo czasu ucząc trzynastolatka zaklęcia patronusa.
Sytuacja pogorszyła się pod koniec roku, kiedy Evan i Harry, którzy byli na spacerze nad jeziorem, zostali uprowadzeni przez Pettigrew do Wrzeszczącej Chaty po odebraniu różdżek. Evan pozostał odważny i bronił młodszego brata. Pettigrew spędził dużo czasu szydząc z chłopców, dzięki czemu zyskali więcej czasu aby inni zauważyli że zniknęli. Bliźniacy Weasley przekopali kufer Evana poszukując mapy Hogwartu, jak zobaczyli z kim znajdują się w Wrzeszczącej Chacie natychmiast zawiadomili nauczycieli.
We Wrzeszczącej Chacie Evan starał się by Pettigrew ciągle mówił, wiedział że bliźniacy sprawdzą na mapie gdzie się jeszcze podziewa. Miał nadzieje że pójdą do dziadka Albusa. -Może ja zostanę z tobą, a Harry niech idzie?
Pettigrew zaśmiał się piskliwie. -Nie, oczywiście że nie, oszalałeś Potter?
Harry stał w milczeniu, starając nie zwracać na siebie uwagi, wolno podchodząc do Evana. W końcu znalazł się na tyle blisko, by złapać go za rękę. Zebrał cały swój magiczny rdzeń i przelał go do brata.- Teraz Evan-, wyszeptał.
Evan spojrzał na brata zaskoczony, ale zebrał magię, o wiele więcej niż było kiedyś, i tak jak dziadek go uczył, wskazał Pettigrew ręką i krzyknął- Drętwota!
Mężczyzna poleciał nieprzytomny na ścianę i Evan miał tylko czas złapać Harry'ego zanim uderzył o ziemię. Podniósł młodszego brata i ruszył drogą powrotną, nie był pewien co się stało, ale wiedział że Harry coś zrobił.
James i Syriusz schodzili do Chaty najszybciej jak się dało, ale już w połowie drogi spotkali Evana. Syriusz ostrożnie wziął najmłodszego chrześniaka i mocno przytulił nieprzytomnego chłopca. Spojrzał w dół i zobaczył że James tuli tak samo mocno Evana.
-Co się stało, wszystko w porządku, czy on zrobił coś Harry'emu?- Zażądał James na jednym wdechu.
-Pettigrew uprowadził nas z nad jeziora i wziął nasze różdżki. Ogłuszyłem go. Jestem cały, ale nie wiem co z Harry'm, Pettigrew nic mu nie zrobił, widziałbym to, po prostu upadł.
Syriusz biegł już z powrotem do szkoły z Harry'm w ramionach, podczas gdy James prowadził swojego drugiego syna. Kiedy Syriusz doszedł do skrzydła szpitalnego natychmiast zawiadomił Albusa i wezwał aurorów, gdy przekazał gdzie znajduje się Pettigrew powiadomił Lily i Remusa by przyszli do szkoły.
Syriusz czekał na wyniki badań Harry'ego, kiedy pojawił się Remus.- Co się stało?
-Evan jest pewien że Pettigrew nie uderzył naszego malca żadnym zaklęciem, po prostu upadł.
Poppy przemieszczała różdżkę nad Harry'm przez następne piętnaście minut, w końcu się zatrzymała.
-Cóż- Remus zapytał.- Co mu jest?
-Jest magicznie wyczerpany. Jego rdzeń jest całkowicie pusty.
Oczy Syriusza rozszerzyły się.- Czy on jest teraz całkowicie bez magii?
Poppy zaśmiała się.- No oczywiście, że nie. Harry musi tylko poczekać aż jego rdzeń znowu zapełni się magią. To zajmie kilka tygodni, a później przez kilka dni też nie będzie mógł używać magi żeby ciało znowu się przyzwyczaiło.
-Jak to się mogło stać?- Remus zastanawiał się głośno.
-Wiele rzeczy może to spowodować, chodź wiem, że ma dobrą kontrolę. Nie martw się.- Poppy poklepała swoich dawnych studentów po plecach.- Zobaczysz że wkrótce będzie jak nowy. Teraz, gdzie są Lily i James?
Remus i Syriusz dopiero teraz zobaczyli że nie ma starszych Potter'ów, Syriusz zmarszczył brwi.-Myślę, że są w biurze Albusa z Evanem.
Remus również zmarszczył brwi.- Powinni być tutaj.
Poppy uśmiechnęła się delikatnie.- Śpi, dlaczego nie pójdziecie przyłączyć się do zgromadzenia u Albusa?
Syriusz i Remus pocałowali Harry'ego w czoło, i poszli do gabinetu Albusa.
James i Moody prowadzili intensywną rozmowę, podczas gdy Evan siedział niespokojnie na kanapie obok matki.
Evan zerwał się szybko, jak Syriusz i Remus weszli do pokoju.- Gdzie jest Harry, on jest w porządku?
Syriusz przytulił starszego chrześniaka.- Poppy powiedziała że jest w porządku, tylko magicznie wyczerpany.
Albus zamrugał zamyślony, To mogło wyjaśnić to co powiedział Evan.
Poppy powiedziała że jego rdzeń został wyczerpany?
-Tak.
-Ach.
-Co?-Evan poruszył się niespokojnie.- Co to znaczy?
-Będzie dobrze- Remus uspokoił Evana.- Po prostu będzie jak mugol przez kilka tygodni. Będzie jak nowy przed rozpoczęciem następnego roku.
Lily i James wciąż rozmawiali z Moddym, kiedy Lily usłyszała ostatnią część rozmowy.- Kto będzie jak mugol?
Evan odwrócił się do swojej matki.- Czy nie słyszałaś jak mówiłem że wujek Siri zabrał Harry'ego do skrzydła szpitalnego?
-James powiedział że był w porządku kochanie, tylko nieprzytomny.
Evan zacisnął zęby i wybiegł z gabinetu, udał się do skrzydła szpitalnego by posiedzieć przy bracie. Po drodze spotkał Draco, który szukał swojego przyjaciela.- Jest w skrzydle szpitalnym, mieliśmy serię z Pettigrew.
Obydwoje spędzili noc w skrzydle szpitalnym, chcąc być tam gdy Harry się ocknie.
******************
-Wasze najmłodsze dziecko leży nieprzytomne w skrzydle szpitalnym.- Remus krzyczał na Lily i Jamesa.- Nie macie pojęcia co się z nim stało, powinniście tam być razem z nim, nie tutaj opracowywać strategię.
-Wystarczy Remusie.- James próbował udobruchać wilkołaka- Jak by coś się działo to Poppy by nas powiadomiła.
-To nie jest punkt James.- Teraz uniósł się Syriusz.
-Nie rozumiem dlaczego tak się unosicie.- Ostatecznie wkroczyła Lily.- Z Harry'm jest w porządku. Musimy martwić się innymi uciekinierami z Azkabanu. Evan ponownie będzie potrzebował szkolenia tego lata.
-A Harry?
- Tak jak ostatniego lata, pójdzie do Petunii. Jestem pewna że nie będzie miała nic przeciwko ponownie zająć się Harry'm.
- Lily- włączył się Albus.- Ja naprawdę nie sądzę by to był dobry pomysł. Mówiłem ci...
Lily machnęła ręką.- Rozmawiałam z Petunią. Chłopcy tylko walczyli jak wszystkie dzieci. A w komórce przechowywała tylko łóżeczko jak Dudley'a koledzy przychodzili.
Albus pokręcił głową. Niestety, jeśli Lily się uparła to nie może nic zrobić, bo była matką chłopca.
Koniec roku nie był tak ekscytujący, jak by chciał Harry. Po pierwsze był wyczerpany, po drugie, dowiedział się, że będzie musiał wrócić na Privet Drive.
Jego rodzice nie przyszli go odwiedzić w ogóle, gdy był w skrzydle szpitalnym, a dziadek Albus, powiedział mu, Ze nie chcieli go słuchać, gdy próbował wyjaśnić, że Harry skupił całą swoją moc na brata. Harry tylko wzruszył ramionami na to, nie sądził że chcieliby słuchać czegoś takiego. Wszakże Evan był Chłopcem-Który-Przeżył, a Harry był nikim.
Przydział przeszedł bardzo dobrze, jak Harry został wywołany, Evan wstał i krzyczał jego imię. Kiedy został przydzielony do Slytherinu Evan przekazał mu ogromny uśmiech. Harry i Draco w szkole byli nierozłączni. Zaczęli szybko rywalizować z bliźniakami Weasley na psoty. Albus uśmiechał się tylko pobłażliwie, miał ogromną słabość do Harry'ego. Wkrótce jedenastolatek był dużo mniejszy od wszystkich kolegów, tak jak jego mama w pierwszej klasie, co z parą dużych szmaragdowych oczu wyglądało ślicznie. Harry zawsze był uśmiechnięty i miał zwyczaj przytulania wszystkich których kocha, przytulił nawet Severusa Snape'a, prawie rujnując reputację mężczyzny, ale tak jak wszystkich innych, Harry miał Severusa owiniętego wokół małego palca.
Draco spędził dużo czasu, starając się by Harry powiedział o czasie spędzonym u mugoli, ale szybko nauczył się nie wspominać o tym, gdyż Harry zamykał się zupełnie i nie odzywał się godzinami. Problemy zaczęły się w połowie roku, tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Piter Pettigrew, człowiek który zdradził rodzinę Potter Voldemortowi, i kilku innych znanych śmierciożerców, uciekli z więzienia. Minister Magii w ochronę dla Chłopca-Który-Przeżył wysłał do Hogwartu Dementorów, strażników więzienia dla czarodziei. Evan reagował na nich źle więc Albus spędził dużo czasu ucząc trzynastolatka zaklęcia patronusa.
Sytuacja pogorszyła się pod koniec roku, kiedy Evan i Harry, którzy byli na spacerze nad jeziorem, zostali uprowadzeni przez Pettigrew do Wrzeszczącej Chaty po odebraniu różdżek. Evan pozostał odważny i bronił młodszego brata. Pettigrew spędził dużo czasu szydząc z chłopców, dzięki czemu zyskali więcej czasu aby inni zauważyli że zniknęli. Bliźniacy Weasley przekopali kufer Evana poszukując mapy Hogwartu, jak zobaczyli z kim znajdują się w Wrzeszczącej Chacie natychmiast zawiadomili nauczycieli.
We Wrzeszczącej Chacie Evan starał się by Pettigrew ciągle mówił, wiedział że bliźniacy sprawdzą na mapie gdzie się jeszcze podziewa. Miał nadzieje że pójdą do dziadka Albusa. -Może ja zostanę z tobą, a Harry niech idzie?
Pettigrew zaśmiał się piskliwie. -Nie, oczywiście że nie, oszalałeś Potter?
Harry stał w milczeniu, starając nie zwracać na siebie uwagi, wolno podchodząc do Evana. W końcu znalazł się na tyle blisko, by złapać go za rękę. Zebrał cały swój magiczny rdzeń i przelał go do brata.- Teraz Evan-, wyszeptał.
Evan spojrzał na brata zaskoczony, ale zebrał magię, o wiele więcej niż było kiedyś, i tak jak dziadek go uczył, wskazał Pettigrew ręką i krzyknął- Drętwota!
Mężczyzna poleciał nieprzytomny na ścianę i Evan miał tylko czas złapać Harry'ego zanim uderzył o ziemię. Podniósł młodszego brata i ruszył drogą powrotną, nie był pewien co się stało, ale wiedział że Harry coś zrobił.
James i Syriusz schodzili do Chaty najszybciej jak się dało, ale już w połowie drogi spotkali Evana. Syriusz ostrożnie wziął najmłodszego chrześniaka i mocno przytulił nieprzytomnego chłopca. Spojrzał w dół i zobaczył że James tuli tak samo mocno Evana.
-Co się stało, wszystko w porządku, czy on zrobił coś Harry'emu?- Zażądał James na jednym wdechu.
-Pettigrew uprowadził nas z nad jeziora i wziął nasze różdżki. Ogłuszyłem go. Jestem cały, ale nie wiem co z Harry'm, Pettigrew nic mu nie zrobił, widziałbym to, po prostu upadł.
Syriusz biegł już z powrotem do szkoły z Harry'm w ramionach, podczas gdy James prowadził swojego drugiego syna. Kiedy Syriusz doszedł do skrzydła szpitalnego natychmiast zawiadomił Albusa i wezwał aurorów, gdy przekazał gdzie znajduje się Pettigrew powiadomił Lily i Remusa by przyszli do szkoły.
Syriusz czekał na wyniki badań Harry'ego, kiedy pojawił się Remus.- Co się stało?
-Evan jest pewien że Pettigrew nie uderzył naszego malca żadnym zaklęciem, po prostu upadł.
Poppy przemieszczała różdżkę nad Harry'm przez następne piętnaście minut, w końcu się zatrzymała.
-Cóż- Remus zapytał.- Co mu jest?
-Jest magicznie wyczerpany. Jego rdzeń jest całkowicie pusty.
Oczy Syriusza rozszerzyły się.- Czy on jest teraz całkowicie bez magii?
Poppy zaśmiała się.- No oczywiście, że nie. Harry musi tylko poczekać aż jego rdzeń znowu zapełni się magią. To zajmie kilka tygodni, a później przez kilka dni też nie będzie mógł używać magi żeby ciało znowu się przyzwyczaiło.
-Jak to się mogło stać?- Remus zastanawiał się głośno.
-Wiele rzeczy może to spowodować, chodź wiem, że ma dobrą kontrolę. Nie martw się.- Poppy poklepała swoich dawnych studentów po plecach.- Zobaczysz że wkrótce będzie jak nowy. Teraz, gdzie są Lily i James?
Remus i Syriusz dopiero teraz zobaczyli że nie ma starszych Potter'ów, Syriusz zmarszczył brwi.-Myślę, że są w biurze Albusa z Evanem.
Remus również zmarszczył brwi.- Powinni być tutaj.
Poppy uśmiechnęła się delikatnie.- Śpi, dlaczego nie pójdziecie przyłączyć się do zgromadzenia u Albusa?
Syriusz i Remus pocałowali Harry'ego w czoło, i poszli do gabinetu Albusa.
James i Moody prowadzili intensywną rozmowę, podczas gdy Evan siedział niespokojnie na kanapie obok matki.
Evan zerwał się szybko, jak Syriusz i Remus weszli do pokoju.- Gdzie jest Harry, on jest w porządku?
Syriusz przytulił starszego chrześniaka.- Poppy powiedziała że jest w porządku, tylko magicznie wyczerpany.
Albus zamrugał zamyślony, To mogło wyjaśnić to co powiedział Evan.
Poppy powiedziała że jego rdzeń został wyczerpany?
-Tak.
-Ach.
-Co?-Evan poruszył się niespokojnie.- Co to znaczy?
-Będzie dobrze- Remus uspokoił Evana.- Po prostu będzie jak mugol przez kilka tygodni. Będzie jak nowy przed rozpoczęciem następnego roku.
Lily i James wciąż rozmawiali z Moddym, kiedy Lily usłyszała ostatnią część rozmowy.- Kto będzie jak mugol?
Evan odwrócił się do swojej matki.- Czy nie słyszałaś jak mówiłem że wujek Siri zabrał Harry'ego do skrzydła szpitalnego?
-James powiedział że był w porządku kochanie, tylko nieprzytomny.
Evan zacisnął zęby i wybiegł z gabinetu, udał się do skrzydła szpitalnego by posiedzieć przy bracie. Po drodze spotkał Draco, który szukał swojego przyjaciela.- Jest w skrzydle szpitalnym, mieliśmy serię z Pettigrew.
Obydwoje spędzili noc w skrzydle szpitalnym, chcąc być tam gdy Harry się ocknie.
******************
-Wasze najmłodsze dziecko leży nieprzytomne w skrzydle szpitalnym.- Remus krzyczał na Lily i Jamesa.- Nie macie pojęcia co się z nim stało, powinniście tam być razem z nim, nie tutaj opracowywać strategię.
-Wystarczy Remusie.- James próbował udobruchać wilkołaka- Jak by coś się działo to Poppy by nas powiadomiła.
-To nie jest punkt James.- Teraz uniósł się Syriusz.
-Nie rozumiem dlaczego tak się unosicie.- Ostatecznie wkroczyła Lily.- Z Harry'm jest w porządku. Musimy martwić się innymi uciekinierami z Azkabanu. Evan ponownie będzie potrzebował szkolenia tego lata.
-A Harry?
- Tak jak ostatniego lata, pójdzie do Petunii. Jestem pewna że nie będzie miała nic przeciwko ponownie zająć się Harry'm.
- Lily- włączył się Albus.- Ja naprawdę nie sądzę by to był dobry pomysł. Mówiłem ci...
Lily machnęła ręką.- Rozmawiałam z Petunią. Chłopcy tylko walczyli jak wszystkie dzieci. A w komórce przechowywała tylko łóżeczko jak Dudley'a koledzy przychodzili.
Albus pokręcił głową. Niestety, jeśli Lily się uparła to nie może nic zrobić, bo była matką chłopca.
Koniec roku nie był tak ekscytujący, jak by chciał Harry. Po pierwsze był wyczerpany, po drugie, dowiedział się, że będzie musiał wrócić na Privet Drive.
Jego rodzice nie przyszli go odwiedzić w ogóle, gdy był w skrzydle szpitalnym, a dziadek Albus, powiedział mu, Ze nie chcieli go słuchać, gdy próbował wyjaśnić, że Harry skupił całą swoją moc na brata. Harry tylko wzruszył ramionami na to, nie sądził że chcieliby słuchać czegoś takiego. Wszakże Evan był Chłopcem-Który-Przeżył, a Harry był nikim.
Rozdział 1
James, Lily i Harry stali na peronie 9 i 3/4 i żegnali się z Evanem, który zaczynał swój pierwszy rok w Hogwarcie. Harry był zdruzgotany że jego starszy brat zostawia go samego. Evan był jedyny który się z nim bawił oprócz skrzatów domowych. Jego mama i tata byli zajęci z powodu złego czarodzieja i zapominali o nim czasami. Harry rozumiał, Evan był bardzo ważny bo pokonał złego czarodzieja raz, ale zły czarodziej może powrócić w każdej chwili, więc mama i tata spędzali dużo czasu na rozmowach na ten temat z bratem.
Mimo wszystko, Harry widział, że jego rodzice go kochali, ale miał być taki samotny bez brata.
-Nie płacz- Evan starł łzy z twarzy młodszego braciszka.- Mama i tata kupili mi sowę, więc będę pisać do Ciebie codziennie ok?
Harry skinął głową.
-Fred i George mają świetny pomysł, zobaczysz jak ci przyślę sedes z Hogwartu.
Harry w końcu zaśmiał się i przytulił brata. -Upewnij się że będzie czysty.
Evan wyściskał Harry'ego i wskoczył do pociągu i wystawił głowę z okna wraz z Fredem i George'm i machał Harry'emu dopóki pociąg nie minął zakrętu.
Lily wyciągnęła rękę do Harry'ego i uścisnęła ja lekko. -Evan będzie w domu na Boże Narodzenie i możesz pisać do niego codziennie.
Harry przytaknął smutno.
James podniósł go bez problemu gdyż był drobny jak na swój wiek.- Chodźmy do domu, tam będziesz mógł napisać długi list do brata.
***************
Ten rok był jednym z lepszych dla Harry'ego pomimo że nie był z nim Evana. Jego mama i tata spędzali z nim dużo czasu, a Evan dotrzymał obietnicy i pisał codziennie. Boże Narodzenie był w tym roku lepsze, jego wuj Remi i Siri przyjechali jak zwykle.
Ale pod koniec roku szkolnego stało się coś złego w szkole. Jeden z nauczycieli Evana go zaatakował i próbował zmusić go, aby zdobył dla niego kamień filozoficzny. Evan na szczęście był w stanie utrzymać człowieka z dala od kamienia, który pozwoliłby wrócić Voldemortowi. Po tym jego, rodzice chcieli żeby rozpoczął zaawansowane szkolenie. Po powrocie do domu rodzice znowu zapomnieli o istnieniu Harry'ego.
W drugim roku Evana, rzeczy miały o wiele gorzej, coś o nazwie Komnata Tajemnic została otwarta i uczniowie byli przerażeni. Lily i James postanowili, że muszą być w szkole razem z Evanem i niestety Remus i Syriusz poszli z nimi, i Harry znalazł się u siostry mamy. Ciotka Petunia nie była taka zła, miała tendencje do ignorowania go, ale jego kuzyn Dudley był gorszy.
Harry był dużo mniejszy od niego, podobnie jak jego mama miał delikatną strukturę kości, Dudley go przezywał księżniczka, dziewczyna i jeszcze innymi gorszymi nazwami, których Harry nie rozumiał. Dudley i jego koledzy spędzali większość czasu na biciu Harry'ego i niestety jego ciotka i wuj nie zatrzymywali ich.
Wuj Vernon był tak samo straszny ja Dudley. Kazał Harry'emu gotować i sprzątać, a pozwolił mu spać tylko w komórce pod schodami, również lubił bić Harry'ego jak coś robił źle.
Harry był teraz poobijanym dziesięcioletnim chłopcem, a na dodatek nikt do niego nie pisał, nikt nie sprawdzał co się z nim dzieje. Święta jak przyszły tak odeszły, a Harry spędził je zamknięty w komórce, samotny i załamany.
Nadeszło lata i nadal nikt po niego nie przyszedł. Harry zastanawiał się czy każdy o nim zapomniał. Był już koniec lipca, kiedy jego dziadek Albus się pojawił.
-Dziadek- krzyknął Harry skacząc mu na ręce.
-Tak mi przykro Harry, myślałem że jesteś u Malfoyów , inaczej przyszedłbym wcześniej.
-Evan?
-Twój brat jest w porządku, zorientowaliśmy się co się dzieje w odpowiednim momencie.-Albus zamknął oczy i mocno przytulił chłopca, ale szybko puścił gdy Harry jęknął z bólu.- Co się stało?
Harry spuścił głowę i starał się nie patrzeć w oczy starego czarodzieja. -Ja właśnie biłem się z Dudleyem, to wszystko.
-Widzę- powiedział Albus. Widział siniaki na ramionach Harry'ego i odciski palców na szyi. -Dobrze, chodźmy po twoje rzeczy- wskazał by Harry prowadził.
Harry wszedł do małego domu i poszedł do komórki pod schodami, Albus ledwo powstrzymał okrzyk przerażenia, gdy zobaczył tam małe łóżeczko bez koca i poduszki. Harry chwycił małą torbę i zamknął drzwi.
-Jestem gotowy- powiedział jasno.
Albus uśmiechnął się do podnieconego chłopca i złapał go mocno aportując się bezpośredni na Grimmauld Place.
-Harry- krzyknął szczęśliwy Evan, podbiegając do młodszego brata i biorąc go w ramiona.- Merlinie, tęskniłem za tobą!
Harry krzyknął i mocno przytulił się do brata.- Też za tobą tęskniłem!
-Harry- zawołał Albus- Babcia Poppy jest tutaj i chce cię widzieć.-Spojrzał znacząco na chłopca. Harry skinął głową, podszedł do kobiety i poszedł z nią do innego pokoju.
Lily i James ledwo zauważyli powrót najmłodszego dziecka, za bardzo byli zajęci planowaniem szkolenia Evana.
Jakieś dwadzieścia minut później Poppy i Harry wrócili do pokoju, kiedy zobaczył Syriusza i Remusa w kuchni.
-Wujek Remi, wujek Siri- Harry podbiegł i skoczył animagowi w ramiona i zawinął nogi wokół pasa chrzestnego.
Syriusz przytulił mocno małego chłopca, tak jak Remus przytulił go od tyłu. -Brakowało nam ciebie mały.
-Mi was też- Uśmiechnął się Harry.
Zszedł z ojca chrzestnego i podszedł do stołu gdzie siedzieli jego rodzice.-Mamo, tato- odezwał się nieśmiało.
Lily spojrzała w górę- O witaj Harry kochanie, jak się masz?- nawet nie poruszyła się by wstać i go uściskać.
Harry zmarszczył brwi i odwrócił się do swojego ojca.- Tato?
-Dobrze cię widzieć Harry- powiedział mężczyzna z roztargnieniem.
Harry stał tam nieporadnie kilka minut nie wiedząc co robić, Syriusz widząc to przyszedł z pomocą i pociągnął małego dziesięciolatka do salonu.- Dziadek Albus ma dla ciebie jakieś dobre wieści, chcesz posłuchać mały?
Skinął głową i poszedł za ojcem chrzestnym, gdy weszli do salonu znaleźli Poppy i Albusa grających w szachy, gdy Evan się patrzył.- Widziałeś mamę i tatę?
Potwierdził głową w milczeniu, szybko odwracając wzrok by nie spojrzeć Evanowi w oczy.- Dziadku, wujek Siri mówi, że masz dla mnie dobre wieści.
Albus uśmiechnął się, jego oczy błyszczały- No tak Harry, prawda. Wiesz, że jeśli nie masz jeszcze jedenastu lat to do Hogwartu mażesz iść dopiero za rok?
Kiedy Harry przytaknął ponuro, Albus uśmiechnął się jeszcze szerzej.- Więc... Rozmawiałem z ojcem młodego Draco i udał się do samorządu i... masz zostać przyjęty w tym roku!
-Co!!??- pisnął Harry. -Mam iść w tym roku? Z Draco, Blaisem i Nevillem?
Syriusz, Remus, Albus, Poppy i Evan chichotali się ze szczęśliwego Harry'ego.
-Yay- Krzyknął Harry podskakując w podnieceniu.
-Jutro mały, idziemy na ulicę Pokątną, po rzeczy do szkoły, dla ciebie i Evana, a jeśli się nie mylę to spotkamy tam pewnego blond przyjaciela.- Wtrącił Remus.
Harry zerwał się z miejsca i przez dwadzieścia minut tulił każdego w pokoju.
Albus był szczęśliwy, widząc że wszystko co się stało w domu u Dursley, nie miało aż takiego wpływu na Harry'ego, jak myślał
Mimo wszystko, Harry widział, że jego rodzice go kochali, ale miał być taki samotny bez brata.
-Nie płacz- Evan starł łzy z twarzy młodszego braciszka.- Mama i tata kupili mi sowę, więc będę pisać do Ciebie codziennie ok?
Harry skinął głową.
-Fred i George mają świetny pomysł, zobaczysz jak ci przyślę sedes z Hogwartu.
Harry w końcu zaśmiał się i przytulił brata. -Upewnij się że będzie czysty.
Evan wyściskał Harry'ego i wskoczył do pociągu i wystawił głowę z okna wraz z Fredem i George'm i machał Harry'emu dopóki pociąg nie minął zakrętu.
Lily wyciągnęła rękę do Harry'ego i uścisnęła ja lekko. -Evan będzie w domu na Boże Narodzenie i możesz pisać do niego codziennie.
Harry przytaknął smutno.
James podniósł go bez problemu gdyż był drobny jak na swój wiek.- Chodźmy do domu, tam będziesz mógł napisać długi list do brata.
***************
Ten rok był jednym z lepszych dla Harry'ego pomimo że nie był z nim Evana. Jego mama i tata spędzali z nim dużo czasu, a Evan dotrzymał obietnicy i pisał codziennie. Boże Narodzenie był w tym roku lepsze, jego wuj Remi i Siri przyjechali jak zwykle.
Ale pod koniec roku szkolnego stało się coś złego w szkole. Jeden z nauczycieli Evana go zaatakował i próbował zmusić go, aby zdobył dla niego kamień filozoficzny. Evan na szczęście był w stanie utrzymać człowieka z dala od kamienia, który pozwoliłby wrócić Voldemortowi. Po tym jego, rodzice chcieli żeby rozpoczął zaawansowane szkolenie. Po powrocie do domu rodzice znowu zapomnieli o istnieniu Harry'ego.
W drugim roku Evana, rzeczy miały o wiele gorzej, coś o nazwie Komnata Tajemnic została otwarta i uczniowie byli przerażeni. Lily i James postanowili, że muszą być w szkole razem z Evanem i niestety Remus i Syriusz poszli z nimi, i Harry znalazł się u siostry mamy. Ciotka Petunia nie była taka zła, miała tendencje do ignorowania go, ale jego kuzyn Dudley był gorszy.
Harry był dużo mniejszy od niego, podobnie jak jego mama miał delikatną strukturę kości, Dudley go przezywał księżniczka, dziewczyna i jeszcze innymi gorszymi nazwami, których Harry nie rozumiał. Dudley i jego koledzy spędzali większość czasu na biciu Harry'ego i niestety jego ciotka i wuj nie zatrzymywali ich.
Wuj Vernon był tak samo straszny ja Dudley. Kazał Harry'emu gotować i sprzątać, a pozwolił mu spać tylko w komórce pod schodami, również lubił bić Harry'ego jak coś robił źle.
Harry był teraz poobijanym dziesięcioletnim chłopcem, a na dodatek nikt do niego nie pisał, nikt nie sprawdzał co się z nim dzieje. Święta jak przyszły tak odeszły, a Harry spędził je zamknięty w komórce, samotny i załamany.
Nadeszło lata i nadal nikt po niego nie przyszedł. Harry zastanawiał się czy każdy o nim zapomniał. Był już koniec lipca, kiedy jego dziadek Albus się pojawił.
-Dziadek- krzyknął Harry skacząc mu na ręce.
-Tak mi przykro Harry, myślałem że jesteś u Malfoyów , inaczej przyszedłbym wcześniej.
-Evan?
-Twój brat jest w porządku, zorientowaliśmy się co się dzieje w odpowiednim momencie.-Albus zamknął oczy i mocno przytulił chłopca, ale szybko puścił gdy Harry jęknął z bólu.- Co się stało?
Harry spuścił głowę i starał się nie patrzeć w oczy starego czarodzieja. -Ja właśnie biłem się z Dudleyem, to wszystko.
-Widzę- powiedział Albus. Widział siniaki na ramionach Harry'ego i odciski palców na szyi. -Dobrze, chodźmy po twoje rzeczy- wskazał by Harry prowadził.
Harry wszedł do małego domu i poszedł do komórki pod schodami, Albus ledwo powstrzymał okrzyk przerażenia, gdy zobaczył tam małe łóżeczko bez koca i poduszki. Harry chwycił małą torbę i zamknął drzwi.
-Jestem gotowy- powiedział jasno.
Albus uśmiechnął się do podnieconego chłopca i złapał go mocno aportując się bezpośredni na Grimmauld Place.
-Harry- krzyknął szczęśliwy Evan, podbiegając do młodszego brata i biorąc go w ramiona.- Merlinie, tęskniłem za tobą!
Harry krzyknął i mocno przytulił się do brata.- Też za tobą tęskniłem!
-Harry- zawołał Albus- Babcia Poppy jest tutaj i chce cię widzieć.-Spojrzał znacząco na chłopca. Harry skinął głową, podszedł do kobiety i poszedł z nią do innego pokoju.
Lily i James ledwo zauważyli powrót najmłodszego dziecka, za bardzo byli zajęci planowaniem szkolenia Evana.
Jakieś dwadzieścia minut później Poppy i Harry wrócili do pokoju, kiedy zobaczył Syriusza i Remusa w kuchni.
-Wujek Remi, wujek Siri- Harry podbiegł i skoczył animagowi w ramiona i zawinął nogi wokół pasa chrzestnego.
Syriusz przytulił mocno małego chłopca, tak jak Remus przytulił go od tyłu. -Brakowało nam ciebie mały.
-Mi was też- Uśmiechnął się Harry.
Zszedł z ojca chrzestnego i podszedł do stołu gdzie siedzieli jego rodzice.-Mamo, tato- odezwał się nieśmiało.
Lily spojrzała w górę- O witaj Harry kochanie, jak się masz?- nawet nie poruszyła się by wstać i go uściskać.
Harry zmarszczył brwi i odwrócił się do swojego ojca.- Tato?
-Dobrze cię widzieć Harry- powiedział mężczyzna z roztargnieniem.
Harry stał tam nieporadnie kilka minut nie wiedząc co robić, Syriusz widząc to przyszedł z pomocą i pociągnął małego dziesięciolatka do salonu.- Dziadek Albus ma dla ciebie jakieś dobre wieści, chcesz posłuchać mały?
Skinął głową i poszedł za ojcem chrzestnym, gdy weszli do salonu znaleźli Poppy i Albusa grających w szachy, gdy Evan się patrzył.- Widziałeś mamę i tatę?
Potwierdził głową w milczeniu, szybko odwracając wzrok by nie spojrzeć Evanowi w oczy.- Dziadku, wujek Siri mówi, że masz dla mnie dobre wieści.
Albus uśmiechnął się, jego oczy błyszczały- No tak Harry, prawda. Wiesz, że jeśli nie masz jeszcze jedenastu lat to do Hogwartu mażesz iść dopiero za rok?
Kiedy Harry przytaknął ponuro, Albus uśmiechnął się jeszcze szerzej.- Więc... Rozmawiałem z ojcem młodego Draco i udał się do samorządu i... masz zostać przyjęty w tym roku!
-Co!!??- pisnął Harry. -Mam iść w tym roku? Z Draco, Blaisem i Nevillem?
Syriusz, Remus, Albus, Poppy i Evan chichotali się ze szczęśliwego Harry'ego.
-Yay- Krzyknął Harry podskakując w podnieceniu.
-Jutro mały, idziemy na ulicę Pokątną, po rzeczy do szkoły, dla ciebie i Evana, a jeśli się nie mylę to spotkamy tam pewnego blond przyjaciela.- Wtrącił Remus.
Harry zerwał się z miejsca i przez dwadzieścia minut tulił każdego w pokoju.
Albus był szczęśliwy, widząc że wszystko co się stało w domu u Dursley, nie miało aż takiego wpływu na Harry'ego, jak myślał
Prolog
-Kiedy dziecko będzie tutaj?- mały Evan zapytał matki.
-Dość szybko kochanie- Lily uklękła przed półtorarocznym Evanem. Harry był spodziewany lada dzień.
*******
Harry James Potter urodził się trzy dni później 18 października w Dolinie Godryka.
Syriusz Black i Remus Lupin zostali Ojcami Chrzestnymi.
Dwanaście dni później Lord Voldemort zaatakował ich dom.
-Lily bierz dzieci i uciekaj, to on!!!- po chwili James leżał nieprzytomny w salonie.
Lily wzięła rozbudzonego Evana i zaniosła go do łóżeczka Harry'ego.
Po chwili do pokoju wszedł Czarny Pan.
-Wynoś się stąd głupia dziewczyno, chce tylko Evana Pottera.
Lily podniosła różdżkę- nie!!-.
Voldemort uśmiechnął się szyderczo i zanim Lily miała czas na reakcję, odepchnął ją zaklęciem od łóżeczka.
-Dobrze, dobrze...- Czarny Pan uniósł różdżkę w stronę Evana wypowiadając śmiertelną klątwę i zielone zaklęcie opuściło różdżkę. Gdy czar miał właśnie uderzyć Evana, magia małego Harry'ego spuchła i otoczyła starszego brata barierą ochronną. Magia Evana, zachęcona przez magię Harry'ego odbiła zaklęcie w stronę Czarnego Pana.
Lord Voldemort wydał ostatni rozpaczliwy krzyk, zanim jego dusza została oderwana od ciała.
Lily ocknęła się by zdążyć zobaczyć jak jest starszy syn odbija śmiertelną klątwę i tym samym niszczy Czarnego Pana.
-Merlinie- wyszeptała zanim ponownie straciła przytomność.
*******
Pięć lat później...
-Mamo- jęknął siedmioletni Evan do matki. -O której pojedziemy do wujka Syriusza i wujka Remusa?
Lily zmarszczyła brwi.- Co kochanie? Dzisiaj nie ma niedzieli.
Evan przewrócił oczami. - Mamo wujek Siri zaprosił nas wszystkich na trzynastą i zgodziliście się.
-Twój ojciec jest w pracy.
-Ale dziś jest 18 października.
-Wiem kochanie, dobrze, chodźmy.
Lily wzięła Evana za rękę, wciąż myśląc intensywnie co się dzisiaj dzieje, co było tak ważne że Syriusz i Remus chcieli żeby przyszli.
-Mamo- krzyknął Evan- co z Harrym?
-O Merlinie- Lily zarumieniła się ze wstydu. Harry był zawsze tak cichy, że czasami zapominała że jest w pobliżu. Poszła na górę wciąż trzymając rękę Evana i znalazła najmłodszego syna bawiącego się z skrzatem. -Harry- zawołała rudowłosa kobieta- Kochanie chodź idziemy do wujka Syriusza i Remusa.
Harry spojrzał w górę i uśmiechnął się słodko. Był małym chłopcem, mniejszym niż Evan jak miał pięć lat.
-Dobrze mamo- podziękował skrzatowi za zabawę i złapał Lily za drugą rękę. Lily dostała się do posiadłości Black razem z dziećmi przez sieć Fiuu i rozejrzała się po ciemnym salonie.- Hallo?- zawołała.
Zanim mogli iść szukać domowników światła się zapaliły, dorośli i kilka dzieci poderwało się z miejsc.- Wszystkiego najlepszego Harry!!!.
Oczy Lily rozszerzyły się gwałtownie, zapomniała o urodzinach Harry'ego.
Harry uśmiechnął się szczęśliwie- Dziękuje- krzyknął.
-Tak...- Syriusz krzyknął podskakując jakby to były jego urodziny a nie Harry'ego.- Kiedy możemy otworzyć prezenty?
Remus uderzył go w tył głowy.- To są urodziny Harry'ego, czyli po grach i torcie ty głupi animagu.
Harry zobaczył że jego ojciec chrzestny się dąsa podbiegł i skoczył mu w ramiona.- Nie martw się wujku Siri, możesz pomóc mi otworzyć prezenty jak zjemy ciasto pani Weasley.
Po kilku godzinach zmęczeni wrócili do domu. Lily wysłała chłopców spać, podczas gdy ona skontaktowała się z Jamesem. James wrócił po godzinie do domu z prezentem dla Harry'ego.
-Dość szybko kochanie- Lily uklękła przed półtorarocznym Evanem. Harry był spodziewany lada dzień.
*******
Harry James Potter urodził się trzy dni później 18 października w Dolinie Godryka.
Syriusz Black i Remus Lupin zostali Ojcami Chrzestnymi.
Dwanaście dni później Lord Voldemort zaatakował ich dom.
-Lily bierz dzieci i uciekaj, to on!!!- po chwili James leżał nieprzytomny w salonie.
Lily wzięła rozbudzonego Evana i zaniosła go do łóżeczka Harry'ego.
Po chwili do pokoju wszedł Czarny Pan.
-Wynoś się stąd głupia dziewczyno, chce tylko Evana Pottera.
Lily podniosła różdżkę- nie!!-.
Voldemort uśmiechnął się szyderczo i zanim Lily miała czas na reakcję, odepchnął ją zaklęciem od łóżeczka.
-Dobrze, dobrze...- Czarny Pan uniósł różdżkę w stronę Evana wypowiadając śmiertelną klątwę i zielone zaklęcie opuściło różdżkę. Gdy czar miał właśnie uderzyć Evana, magia małego Harry'ego spuchła i otoczyła starszego brata barierą ochronną. Magia Evana, zachęcona przez magię Harry'ego odbiła zaklęcie w stronę Czarnego Pana.
Lord Voldemort wydał ostatni rozpaczliwy krzyk, zanim jego dusza została oderwana od ciała.
Lily ocknęła się by zdążyć zobaczyć jak jest starszy syn odbija śmiertelną klątwę i tym samym niszczy Czarnego Pana.
-Merlinie- wyszeptała zanim ponownie straciła przytomność.
*******
Pięć lat później...
-Mamo- jęknął siedmioletni Evan do matki. -O której pojedziemy do wujka Syriusza i wujka Remusa?
Lily zmarszczyła brwi.- Co kochanie? Dzisiaj nie ma niedzieli.
Evan przewrócił oczami. - Mamo wujek Siri zaprosił nas wszystkich na trzynastą i zgodziliście się.
-Twój ojciec jest w pracy.
-Ale dziś jest 18 października.
-Wiem kochanie, dobrze, chodźmy.
Lily wzięła Evana za rękę, wciąż myśląc intensywnie co się dzisiaj dzieje, co było tak ważne że Syriusz i Remus chcieli żeby przyszli.
-Mamo- krzyknął Evan- co z Harrym?
-O Merlinie- Lily zarumieniła się ze wstydu. Harry był zawsze tak cichy, że czasami zapominała że jest w pobliżu. Poszła na górę wciąż trzymając rękę Evana i znalazła najmłodszego syna bawiącego się z skrzatem. -Harry- zawołała rudowłosa kobieta- Kochanie chodź idziemy do wujka Syriusza i Remusa.
Harry spojrzał w górę i uśmiechnął się słodko. Był małym chłopcem, mniejszym niż Evan jak miał pięć lat.
-Dobrze mamo- podziękował skrzatowi za zabawę i złapał Lily za drugą rękę. Lily dostała się do posiadłości Black razem z dziećmi przez sieć Fiuu i rozejrzała się po ciemnym salonie.- Hallo?- zawołała.
Zanim mogli iść szukać domowników światła się zapaliły, dorośli i kilka dzieci poderwało się z miejsc.- Wszystkiego najlepszego Harry!!!.
Oczy Lily rozszerzyły się gwałtownie, zapomniała o urodzinach Harry'ego.
Harry uśmiechnął się szczęśliwie- Dziękuje- krzyknął.
-Tak...- Syriusz krzyknął podskakując jakby to były jego urodziny a nie Harry'ego.- Kiedy możemy otworzyć prezenty?
Remus uderzył go w tył głowy.- To są urodziny Harry'ego, czyli po grach i torcie ty głupi animagu.
Harry zobaczył że jego ojciec chrzestny się dąsa podbiegł i skoczył mu w ramiona.- Nie martw się wujku Siri, możesz pomóc mi otworzyć prezenty jak zjemy ciasto pani Weasley.
Po kilku godzinach zmęczeni wrócili do domu. Lily wysłała chłopców spać, podczas gdy ona skontaktowała się z Jamesem. James wrócił po godzinie do domu z prezentem dla Harry'ego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)